Neutrinofon (FIZYKA)

Problemy nauk ścisłych - dyskusje, teorie, kontakty

Ankieta: Jak myślisz, kiedy uczeni mogą okiełznać neutrina?

Za 10 lat
2
15%
Za 50 lat
1
8%
Za 100 lat
4
31%
Za 300 lat
0
Brak głosów
Nie mam zielonego pojęcia...
4
31%
Nigdy
2
15%
Liczba głosów: 13

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Neutrinofon (FIZYKA)

Post#1 » 21 wrz 2005, śr, 05:41

Czytałem kiedyś we Wprost (wiem, że nie jest to najlepsze źródło naukowe) o pracach prowadzonych przez amerykańskiego fizyka Webbera, a kontynuowanych teraz w laboratoriach firmy Pirelli nad okiełznaniem neutrin.
Wydawałoby się, że nie ma sposobu, by wykorzystać neutrina najbardziej "eteryczne" cząstki fizyki. Przenikają one przez wszystko niemal bez żadnej interakcji a materią.
Gdy miliony neutrin przelatuje przez jakiś obszar, to fizykom udaje się zmierzyć w ogromnym podziemnym basenie ledwie kilka impulsów.
A tu nagle taka ciekawa wieść, że jest jakiś pomysł, by za pomocą sieci krystalicznej kwarcu w jakiś "ciekawy" sposób wychwytywać neutrina.

Telefon (neutrinofon) pracujący na bazie neutrin byłby zawsze w zasięgu, w przeciwieństwie do telefonii satelitarnej, którą zaburzać mogły gęste chmury lub zejście odbiornika pod ziemię, w przypadku neutrinofonu nie byłoby tego problemu. Nawet we wnętrzu Ziemi moglibyśmy rozmawiać bez utraty jakości dźwięku lub obrazu! :shock:

Pytanie tylko, czy to prawda czy tylko science-fiction?
Ostatnio zmieniony 24 sie 2007, pt, 17:49 przez alchemik, łącznie zmieniany 2 razy.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#2 » 07 paź 2005, pt, 16:38

Powiem ci tak dla mnie jest to nierealne skoro one tak słabo reagują z materią nie wiem w jaki sposób mieli je zmusić do silniejszego, o wiele silniejszego reagowania z siecią krystaliczna kwarcu i dlaczego kwarcu? Ale zapytam się o to ludzi z mojego instytutu mamy grupę neutrinową, coś powinni wiedzieć.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Neutriono

Post#3 » 07 paź 2005, pt, 17:05

Dokładnie mnie też jakoś nie chciało się wierzyć w tę informację, ale nauka kryje przed nami tyle niespodzianek, że naukowiec musi być otwarty na każde dziwo.
Chodziło o jakiś rezonans między siecią krystaliczną kwarcu a neutrinami...
Ciekaw jestem opinii specjalistów :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#4 » 07 paź 2005, pt, 17:08

No ja też ale jestem sceptyczny. Ale dopytam się oczywiście.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#5 » 13 paź 2005, czw, 14:34

i jak wyniki dopytywan?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#6 » 13 paź 2005, czw, 22:37

Niestety negatywny, pytałem sie kumpla który jest w grupie neutrinowej. Cóż ale można zawsze pomarzyć o nierealnym ;-)

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Neutrina

Post#7 » 14 paź 2005, pt, 10:55

Nie podważam w żaden sposób kompetencji człowieka, który się wypowiedział na temat neutrin, ale w nauce nie istnieje możliwość, by na 100% stwierdzić cokolwiek o świecie mikrocząstek...
Jest zbyt wiele niewiadomych, teorie tylko częściowo tłumaczą złozoność naszego świata.
Ja również, znając opis zachowania się neutrin, nie za bardzo chciałem wierzyć, że te badania nad efektywnym pomiarem neutrin, są coś warte.
Ale z drugiej strony prawdziwy uczony musi wątpić, gdyż tak rodzą się odkrycia i nowe teorie.
Oczywiście dopóki nie powstanie nowa teoria i nie będzie potwierdzona eksperymentalnie, to wszystko pozostaje w sferze marzeń lub jakichś kombinacji paranaukowych.
Pożyjemy - zobaczymy.
Warto jednak mieć otwarty umysł, gdyż zawsze się może zdarzyć, że ktoś kiedyś skutecznie podważy cała naszą wiedzę odnośnie fizyki kwantowej, wprowadzając zupełnie inne teorie i równania, które lepiej będą odwzorowywać rzeczywistość... :)

To jest trochę tak jak z duchami. Zwykły "naukowiec" powie, że duchów nie ma, natomiast prawdziwy naukowiec powie, że ich istnienie nie zostało udowodnione i nie mieszczą się one na razie w żadnej teorii opisującej budowę świata.
Dobry naukowiec nie twierdzi nic kategorycznie, a wszystko rozważa w kategoriach prawdopodobieństwa.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#8 » 17 paź 2005, pn, 07:11

Dlatego wlasnie nie mamy elktrowni jadrowej, bo prawdziwy naukowiwec powie, owszem jest ryzyko, a zielony to niebezpieczne sa odpadki, smierc straszliwa itd.
W kazdej innej dziedzienie to samo zwyciezy krzykacz naukowca, bo krzykacza Green Piss powie prawde obajwiona i ze np 10 nano gromow arszeniku moze kogos zabic, naukowie, ze badania wskazuja ze RACZEJ nie, no i naukowiec przegrywa.
A ludzi straszy sie zanieczyszczeniem srodowiska, np spalarniami smieci, a nie widzi problemu smierdzacej breji zamiast rzek.

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#9 » 17 paź 2005, pn, 12:17

Z tymi neutrinami to jesteśmy pewni na 100% ze słabo oddziaływują powinieneś wiedzieć ze w każdej sekundzie przelatuje przez ciebie i cała ziemię już nawet nie pamiętam ile ale niebotyczne ilości i nic sie nie dzieje. One już takie są mało towarzyskie, nie ma ani jednej racjonalnej przesłanki dlaczego jakiś tam kwarc miałby mieć inne własności co do oddziaływania z neutrinami, już dawno by to zastosowali a nie czyścili fotopowielacze w wielkich kopalniach gdzie trzeba utrzymać wielka czystość wody aby wykryć bardzo, bardzo rzadkie oddziaływania neutrin z protonami jeśli sie nie mylę.

Pozdrowienia.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Neutrina

Post#10 » 17 paź 2005, pn, 13:59

Deymos pisze:Z tymi neutrinami to jesteśmy pewni na 100%

Prawdziwy naukowiec nigdy niczego nie wie na 100%. To wynika chociażby z twierdzenia Gödla.
"Jesteś naukowcem, więc wątp i szukaj!"

słabo oddziaływują powinieneś wiedzieć ze w każdej sekundzie przelatuje przez ciebie i cała ziemię już nawet nie pamiętam ile ale niebotyczne ilości i nic sie nie dzieje.

To to wie każde dziecko. :D
Sęk w tym, że może jakoś oddziałuje, ale tego nie czujemy. Promieniowania też bezpośrednio nie czujemy, a można je mierzyć. Promieniowanie radiowe tak samo...


nie ma ani jednej racjonalnej przesłanki dlaczego jakiś tam kwarc miałby mieć inne własności co do oddziaływania z neutrinami

Ja przecież nie mówię, że znam te "racjonalne" przesłanki. Równie dobrze może to być wyssane z palca.
Jednak istnieje pewna szansa, że to prawda, a więc może warto się zastanowić jak "złapać" lub "odczuć" neutrina.
Wiele zjawisk wydaje się nieracjonalnych dopóki nie znajdzie się odpowiedniej teorii.

już dawno by to zastosowali

Racja... to jest właśnie dziwne, że wciąż w tych kopalniach mierzą...
Chyba, że ten kwarcowy wykrywacz to sprawa niedopracowana?
Poza tym i tak trzeba by badać w kopalniach, żeby wykulczyć inne rodzaje promieniowania.

Ja na szczęście (a może nieszczęście) nie jestem zaangażowany w ten projekt, a zainteresowałem się nim dlatego, że kiedyś przedstawiłem projekt zakładający, że najlepszą metodą komunikacji będzie sterowanie neutrianmi, które mogą dotrzeć wszędzie.
Oczywiście mój projekt nie mówił nic o tym jak będzie działać "sterowanie". To pozostawiałem fizykom odległej przyszłości.
Czułem się trochę jak Juliusz Verne, gdy pisał o maszynach, które wtedy nie istniały, a dziś są w użyciu.
I jakieś parę tygodni po tym jak przedstawiłem mój futurystyczny i nierealny (dziś) projekt, przeczytałem, że własnie w laboratoriach światłowodowych firmy Pirelli trwają prace nad ujarzmieniem neutrin.

Raz jeszcze powtarzam, że może to być jedna wielka bzdura i może przyjdzie nam poczekać kilka wieków, zanim nauczymy się sterować neutrinami.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#11 » 17 paź 2005, pn, 15:26

Jeśli mówimy o oddziaływaniu neutrin z materią to mówimy inczaczej że ma oddziaływać z protonami, neutronami lub elektronami, chyba ze chcesz jeszcze inne cząstki elementarne. Neutrina nie oddziaływują elektromagnetycznie tylko pozostają tylko oddziaływania SŁABE, silne i grawitacyjne odpadają, a wiemy jak wygląda to z neutrinami i innymi cząstkami są to niezwykle SŁABE ODDZIAŁYWANIA, nie ma jak ich wzmocnić jedynie możemy zwiekszać prawdopodobieństwo a to można osiągnać kopiąc wieksze kopalnie. Niestety tak jest. Neurinami nie można sterować jak już lecą w jakąś stronę to koniec :) . A umysł mam otwarty :D:D

Pozdrawiam Serdecznie.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Nie fizyk

Post#12 » 18 paź 2005, wt, 01:28

Widzisz, z jednej strony to mam problem, bo nie jestem fizykiem, a z drugiej strony to może lepiej, bo nie mam wszystkiego ułozone "na sztywno".
Nie wiem w jaki sposób neutrina miałyby oddziaływać. Może neutrina drgają? Może mają jakiś spin, a może istnieją bardziej subtelne oddziaływania, które dziś pomija się w modelach.
Co i rusz teoretycy donoszą o tym, że nasza przestrzeń jest 7-mio a nawet 11-to wymiarowa.
Ponieważ każda cząstka to jest "coś" więc na zdrowy rozum powinna istnieć siła, by to "coś" złapać, odczuć, zmanipulować itd.
Jeżeli przyjąć, że wszystko co nas otacza jest po trosze falą, to i neutrina są falami, a więc można by je poddać dyfrakcji, interferencji itd.

W jaki sposób dochodzi do zderzenia neutrin z protonem? Jeżeli coś nie oddziaływuje elektromagnetycznie, to w jaki sposób ulega zderzeniu?
Co to znaczy "zderzenie"? Cząstki kwantowe mają charakter falowy, więc te fale powinny się tylko przeniknąć...
A może zderzenie neutrin z protonami wytwarza jakieś drgania, które wywołują rezonans akurat w sieci krystalicznej kwarcu?
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#13 » 18 paź 2005, wt, 09:40

Nie wiem w jaki sposób neutrina miałyby oddziaływać. Może neutrina drgają? Może mają jakiś spin, a może istnieją bardziej subtelne oddziaływania, które dziś pomija się w modelach.


Probujesz myśleć klasycznie a to do nikad cie nie zaprowadzi poza paradoxami, neutrina nie drgają! Neutina należa do rodziny leptonów maja ladunek elektryczny zerowy i spin 1/2 tak jak elektron.

Co i rusz teoretycy donoszą o tym, że nasza przestrzeń jest 7-mio a nawet 11-to wymiarowa.
Ponieważ każda cząstka to jest "coś" więc na zdrowy rozum powinna istnieć siła, by to "coś" złapać, odczuć, zmanipulować itd.


No tutaj badz ostrozny to co inni nazywaja innymi wymiarami nie zawsze ma oznaczac inne wymiary przestrzenne. Pozatym jeszcze nie ma ani jednego doswiadczenia ktore potwierdzaloby cos takiego narazie to jest czysta pisanina wiec nie ma co jej brac pod uwage! Trzymajmy sie ziemi bo z obloczkow szybko sie spada.

Jeżeli przyjąć, że wszystko co nas otacza jest po trosze falą, to i neutrina są falami, a więc można by je poddać dyfrakcji, interferencji itd.


Zadna czastka nie jest po troche fala i czastka. To takie błędne rozumowanie przeniesione z fizyki klasycznej, ktore niestety pokutuje do dzis. Musisz zapomniec o takim mysleniu. Mozesz mowic ze taki a taki obiekt ma wlasnosci falowe a nie ze jest falą. Widze ze jednak musze napisac jakiegos malego arta na moja stronke o mechanice kwantowej i blednym mysleniu o niej. jak znajde czas to napisze i dam ci linka. :)

W jaki sposób dochodzi do zderzenia neutrin z protonem? Jeżeli coś nie oddziaływuje elektromagnetycznie, to w jaki sposób ulega zderzeniu?
Co to znaczy "zderzenie"? Cząstki kwantowe mają charakter falowy, więc te fale powinny się tylko przeniknąć...
A może zderzenie neutrin z protonami wytwarza jakieś drgania, które wywołują rezonans akurat w sieci krystalicznej kwarcu?


No zderzenie to znow klasyczne porownanie za ktorym nic nie stoi w fizyce wielkich energii tu chodzi o oddzialywanie w bardzo malym obszarze, czyli nie mozna myslec o tym w doslowy sposób. To jak oddzialywuja nazywamy wlasnie oddzialywaniami słabymi ktore wystepuja w przytodzie z oddzialywaniami grawitacyjnymi, elektromagnetycznymi i oddzialywaniami SILNYMI (wystepuja np. w jadrze atomowym ale nie tylko). Te 4 odzialywania wyczerpuja nam cala liste oddzialywan zaden fizyk jeszcze nie znalaz przeslanki zeby wprowadzac jeszcze 5 poprosty nie potzreba nam 5. Nie podejme sie tutaj opisywania ci tych oddzialywan chyba ze mnie zmusisz :) . Moze poszukasz na necie ale nie zawsze dobrze jest to opisywane.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#14 » 18 paź 2005, wt, 10:56

Deymos pisze:Probujesz myśleć klasycznie a to do nikad cie nie zaprowadzi poza paradoxami

No, masz rację, że bliższa koszula ciału i zawsze moje myślenie trochę zbacza w kierunku tego co czuję "na chłopski rozum". Wiem, że należy dodać całą tą kwantową otoczkę by rozmawiać o cząstkach elementarnych, ale jednak człowiek ma tendencję do uproszczeń.

neutrina nie drgają!

Dlatego napisałem "może". Z drugiej strony, Ty również nie możesz być pewny na 100%, że nie drgają... Dzisiejszy model zakłada, że nie drgają.
A modele to uproszczenie rzeczywistości.

Neutina należa do rodziny leptonów maja ladunek elektryczny zerowy i spin 1/2 tak jak elektron.

Spin 1/2, to już coś...

No tutaj badz ostrozny to co inni nazywaja innymi wymiarami nie zawsze ma oznaczac inne wymiary przestrzenne.

Wiem, wiem - byłem kiedyś na wykładzie dr. Molskiego z Poznania, gdzie mówił, że niektóre z tych wymiarów są cykliczne...

Trzymajmy sie ziemi bo z obloczkow szybko sie spada.

No widzę, że Tobie też bliższa koszula... :D

Zadna czastka nie jest po troche fala i czastka.

To może powiedzieć wprost: jest tylko falą?

jak znajde czas to napisze i dam ci linka.

Czekam i trzymam za słowo :)

No zderzenie to znow klasyczne porownanie

No ja specjalnie tak piszę o "zderzeniu" bo zdaję sobie sprawę, że to nie zderzają się dwie metalowe kulki.
Z tego co pamiętam, to te oddziaływania słabe, działają tylko na krótką odległość?
W ogóle nie znam się na tym, ale jak są jakiekolwiek oddziaływania (słabe lub grawitacyjne), to już możnaby się pokusić próbę łapania...
Nasze tu dyskusje nie rozstrzygną tej sprawy. Jeżeli eksperymentatorom uda się schwytać te neutrina i wykorzystać ku pożytkowi, to będziemy mieli nowe teorie... A jak się im nie uda, to znaczy że "klasyczna" fizyka kwantowa ma rację i na razie nie ma sposobu na okiłznanie neutrin. :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#15 » 18 paź 2005, wt, 11:20

Dlatego napisałem "może". Z drugiej strony, Ty również nie możesz być pewny na 100%, że nie drgają... Dzisiejszy model zakłada, że nie drgają.


Dzisiejszy model nie zaklada ze nie drgaja bo nie ma co w nich drgac. Co rozumiesz porzez ogolne stwierdzenie drgaja? Musisz zdefiniowac co znaczy drgac dla np neutrina. Wiemy ze kulka na gumce wprawiona w ruch drga, ale z neutrinami tak nie ma.

To może powiedzieć wprost: jest tylko falą?


NIE! Możemy powiedziec ze niektorych eksperymentach np. neutrina , elektrony... wykazuja WŁĄSNOŚCI FALOWE, TO NIE ZNACZY ZE SA FALAMI! Bo w innych maja wlasności korpuskularne wiec to by prowadzilo do sprzeczności. Mikroswiat jest dziwny i skaplikowany, nie mozemy mowic jakie cos jest mozemy mowic jakie ma wlasnosci zalezne od kontekstu (od doswiadczenia).

No ja specjalnie tak piszę o "zderzeniu" bo zdaję sobie sprawę, że to nie zderzają się dwie metalowe kulki.
Z tego co pamiętam, to te oddziaływania słabe, działają tylko na krótką odległość?

Tu nie chodzi tylko o odleglosc bo oddzialywania silne tez maja zasiek kolo 10^{-15}metra czyli niewiele. Tu sa bardziej subtelne roznice. Ale o tym juz trzeba poczytac w fizyce wysokich enerii.

P.S. A jak sie pokaze art to bedzie zamieszczony na tej stronce Fizyka (no musze jakos podlinkowac :) )
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Neutrina

Post#16 » 18 paź 2005, wt, 11:47

Deymos pisze:Dzisiejszy model nie zaklada ze nie drgaja bo nie ma co w nich drgac. Co rozumiesz porzez ogolne stwierdzenie drgaja?

Nie umiem "zdefiniować", bo nie znam tak dobrze neutrin. Może drgać w swym ruchu, może drgać jego objętość, wreszcie inne jakieś parametry MOGĄ drgać, a więc się cyklicznie zmieniać. Mnie nie pytaj, bo to luźno rzucona hipoteza... jestem laikiem w tych sprawach.
Choć powiem Ci, że kiedyś, gdy dla żartu napisałem wykład pod tytułem "elektron ma kształt sześcianu" to przyszedł do mnie jeden fizyk kwantowy pytać się o jakies odnośniki w tej sprawie.
Czasm więc nawet żart może być ciekawą teorią...

NIE!

Masz nienaukowy język :D
Ciągle albo NIE, albo 100%...
A w nauce nie jest nic pewne na 100%, więc nigdy nie można powiedzieć NIE.
Na pytanie czy istnieją krasnoludki naukowiec odpowiada, że nie ma na to dowoód i jest to mało prawdopodobne. :)

Możemy powiedziec ze niektorych eksperymentach np. neutrina , elektrony... wykazuja WŁĄSNOŚCI FALOWE, TO NIE ZNACZY ZE SA FALAMI!

Oczywiście - taki wniosek jest słuszny.

Bo w innych maja wlasności korpuskularne wiec to by prowadzilo do sprzeczności.

Pytanie, czy to co rozumiemy pod pojęciem korpuskularności nie jest jakąś odmianą własności falowych.
Gdy się leci samolotem nad oceanem na wys. 10 km, to fale widoczne z góry są nieruchome i można by się pomylić mówiąc o nich jak o ciałach "stałych".
Być może to co bierzmy za "cielistość" mikrocząstek to tylko bardziej skomplikowane przejawy "falistości"?
Przy czym zaznaczam, że to tylko hipoteza i nie odrzucam tym samym modelu dualizmu...

P.S. A jak sie pokaze art to bedzie zamieszczony na tej stronce Fizyka

Będziemy czytać :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#17 » 18 paź 2005, wt, 12:32

Może drgać w swym ruchu, może drgać jego objętość, wreszcie inne jakieś parametry MOGĄ drgać, a więc się cyklicznie zmieniać. Mnie nie pytaj, bo to luźno rzucona hipoteza... jestem laikiem w tych sprawach.


Jest jedno zjawisko oscylacji neutrin ale dotyczy cyklicznych zmian prawdopodobienstwa zmierzenia odpowiedniego neutrina inczaczej mowiac jesli zmierzymy ilosc neutrin na ziemi ale w dwuch turach najpierw jak sa bezposrednio rejstrowane ze slonca a pozniej jak sa rejstrowane ze slonca ale jeszcze przeleca przez ziemie to okazuje sie ze sklad iloscowy neutrin elekronowych do mionowych sie zmienia. Z tego co wiem to bylo przewidziane teoretycznie. Niestety w mikroswiecie nie mozna mowic o ksztalcie, nawet jak sie rysuje czasteczki chemiczne to pokazuje sie tylko rozklad prawdopodobienstwa znalezienia elektronow i to do ktoregos proceta powiedzmy 95% zalezy jak kto chce 100% nie ma co dawac jak sam wiesz bo wszystko bys zamalowal :) .

waldemar.m
Posty: 270

Nigdy!

Post#18 » 23 sie 2007, czw, 22:12

Nie wiem, kto był inicjatorem tej ankiety, ale jeśli to Alchemik, to ... (reszta jest milczeniem).

Dlaczego w tej ankiecie nie ma odpowiedzi NIGDY?

Ja w odróżnieniu od tych, którzy nie tylko wzięli udział w tym ankietowaniu, ale jeszcze rozpętali tą dyskusję lub biorą w niej udział uważam, że neutrino nie istnieje.

Spytacie mnie: "co w takim układzie mierzą w głębokich kopalniach?"
Odpowiem: to co chcą mierzyć i nic poza tym.

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Re: Nigdy!

Post#19 » 24 sie 2007, pt, 09:45

waldemar.m pisze:Dlaczego w tej ankiecie nie ma odpowiedzi NIGDY?

Ja w odróżnieniu od tych, którzy nie tylko wzięli udział w tym ankietowaniu, ale jeszcze rozpętali tą dyskusję lub biorą w niej udział uważam, że neutrino nie istnieje.


1) Z "nigdy" się zgodzę.
2) A możesz nam przybliżyć swój pogląd na nieistnienie neutrina?

waldemar.m
Posty: 270

Post#20 » 24 sie 2007, pt, 17:14

Materia nie jest (na szczęście) rezultatem obliczeń jakiegoś szalonego matematyki.

Materia powstaje z energii na drodze Głównego Przejścia Fazowego, co można zapisać w następujący sposób: energia - elementarne cząstki - stabilne obiekty (cząstki materialne) - atomy.

Wszystkie te neutrino, laptony, grawitony, boozony (w szczególności boozon Higgsa) to rezultat matematyczego gwałtu nad materią.

Materia jest zbudowana prosto i logicznie. Od pary cząstek elementarnych do wszeświata zgodnie z matematyką liczb prostych i logiką budowy 9 konstrukcji (5 ciał Platonowych i cztery nasze).

Niech Pan odszuka dywagacji na temat badania orzechów, zamieszczoną na Forum Absolwentów PWr. Pouczająca i wyjaśniająca skąd się biorą neutrino (abstrakcyjnie).

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Re: Nigdy!

Post#21 » 24 sie 2007, pt, 17:52

waldemar.m pisze:Nie wiem, kto był inicjatorem tej ankiety, ale jeśli to Alchemik, to ... (reszta jest milczeniem).
Mam wrażenie, że niezbyt cenisz moją wiedzę.

Dlaczego w tej ankiecie nie ma odpowiedzi NIGDY?
Dlatego, że o tym nie pomyślałem. Ale na życzenie dodałem taką opcję.

Ja w odróżnieniu od tych, którzy nie tylko wzięli udział w tym ankietowaniu, ale jeszcze rozpętali tą dyskusję lub biorą w niej udział uważam, że neutrino nie istnieje.
Masz prawo tak uważać.

Spytacie mnie: "co w takim układzie mierzą w głębokich kopalniach?"
Odpowiem: to co chcą mierzyć i nic poza tym.
Też mi się tak kiedyś wydawało, ale nie ośmieliłem się podważac tylu autorytetów :)
Napisz coś więcej o swojej teorii odnośnie neutrin.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#22 » 24 sie 2007, pt, 18:12

waldemar.m pisze:Materia nie jest (na szczęście) rezultatem obliczeń jakiegoś szalonego matematyki.
Zgadza się.

Materia powstaje z energii na drodze Głównego Przejścia Fazowego, co można zapisać w następujący sposób: energia - elementarne cząstki - stabilne obiekty (cząstki materialne) - atomy.
A skąd ta pewność? Czy naukowiec nie powinien wykazywac pokory?
Nie ma pewności co do żadnej teorii, więc nie można z góry odrzucać lub narzucać jakiegoś modelu.

Wszystkie te neutrino, laptony, grawitony, boozony (w szczególności boozon Higgsa) to rezultat matematyczego gwałtu nad materią.
Wyobraźmy sobie, że jednak te wszystkie cząstki istnieją, a tylko źle dobrano matematyczną teorię do nich, przez co Pan może znaleźć ten błąd i od razu zbudować teorię zupełnie inną lecz może niezgodną z rzeczywstością.
Należy unikać pewników, bo nic nie jest pewne :)


Niech Pan odszuka dywagacji na temat badania orzechów, zamieszczoną na Forum Absolwentów PWr. Pouczająca i wyjaśniająca skąd się biorą neutrino (abstrakcyjnie).
Bardzo ciekawe posty ma Pan na tym nieco bezludnym forum.
Ale w takim momencie zawsze nachodzi mnie wątpliwość: skoro można przeprowadzić procesy uznawane przez niektórych za "cuda", to dlaczego ta wiedza tak opornie przebija się do środowiska naukowego?
Czyżby było ono tak zdegenerowane jak sugerują niektórzy? Być może. Wszystko należy brac pod uwagę.

Jednak za głównym nurtem nauki zawsze porusza się jak cień nurt alternatywny, w którym czasami znajdą się różni szarlatani.

Jest wiele niewyjaśnionych zjawisk, które nie doczekały się jeszcze odpowiedzi, więc jest pole do snucia nowych teorii. Nawet te najbardziej szalone mogą okazać się prawdziwe...
Ale prawdziwy naukowiec (nieważne do którego nutru nalezy) musi mieć szacunek do prawdy oraz nie może wierzyć w swoją teorię. Teorię można znaleźć, można ją badać, mozna ją udoskonalać. ALE NIE WOLNO W NIĄ WIERZYĆ - zwłaszcza, gdy to jest własna teoria.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#23 » 24 sie 2007, pt, 18:16

Panie Tomaszu,

To przez ten mój "wredny" charakter. Od siebie żądam maksimum, a więc od Pana, absolwenta tego samego wydziału tej samej uczelni będę wymagał tyle samo.

Nie, nie cenię Pańskiej wiedzy, gdyż inaczej używam słów: cenię ludzi za ich charakter, a szanuję za wiedzę.

Jeśli przyjmiesz do wiadomości raz i na zawsze, że nie ma autorytetów naukowych, są tylko autorytety moralne, to pozbędziesz się wielu problemów.

O neutrinach gdzieś się już wypowiedziałem, więc nie będę się powtarzał.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#24 » 24 sie 2007, pt, 18:30

waldemar.m pisze:Nie, nie cenię Pańskiej wiedzy
Choć brzmi to kontrowersyjnie, to jednak rozumiem, co ma Pan na myśli.


cenię ludzi za ich charakter, a szanuję za wiedzę.
To jednak tylko gra słów ;) Po zamienieniu tych wyrażeń, również ma to sens, gdyż "cenienie" i "szacunek" to prawie synonimy (choć oczywiście dostrzegam różnicę).

nie ma autorytetów naukowych, są tylko autorytety moralne, to pozbędziesz się wielu problemów.
Mądre słowa, ale jednoczesnie nieco spłaszczają rzeczywistość. Są ludzie, którzy mają wielkie umysły a w nich oprócz inteligencji jeszcze sporo wiedzy. Takich ludzi nazywa się autorytetami (choć może poprawniej byłoby specjalistami).
Jeśli Pan pisze gdzieś, że można transmutować pierwiastki i opisuje Pan te doświadczenia to powstaje pytanie o to czy można Panu zaufać?
A więc czy jest Pan "autorytetem" jednoczesnie moralnym jak i naukowym.
Bo jesli święty człowiek zobaczy TV to powie, że to cud, a naukowiec powie, że to emisja elektronów :)
Postrzeganie świata zależy więc nie tylko od charakteru (morale), ale i od mocy umysłu.



O neutrinach gdzieś się już wypowiedziałem, więc nie będę się powtarzał.
Na tym Forum chyba tylko w tym wątku piszemy o neutrinach :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#25 » 24 sie 2007, pt, 18:41

alchemik pisze:
waldemar.m pisze:Materia powstaje z energii na drodze Głównego Przejścia Fazowego, co można zapisać w następujący sposób: energia - elementarne cząstki - stabilne obiekty (cząstki materialne) - atomy.
A skąd ta pewność? Czy naukowiec nie powinien wykazywac pokory?
Nie ma pewności co do żadnej teorii, więc nie można z góry odrzucać lub narzucać jakiegoś modelu..


Pewność bierze się z logiki myślenia. Pisząc frazę O GPF posłużyłem się tylko logiką, a nie modelem. Gdybym napisał, że atom ma budowę krystaliczną, to dałbym powód do zaczepki, a tak ... chyba już Pan rozumie, że z tą pokorą to był wystrzał z armaty po wróblu. (Nic to! Jeszcze się dotrzemy do siebie, ale uprzedzam - niech Pan nie gra moimi kartami, gdyż one są znaczone, a to oznacza, że ... reszty się Pan domyśla)
Wszystkie te neutrino, laptony, grawitony, boozony (w szczególności boozon Higgsa) to rezultat matematyczego gwałtu nad materią.
Wyobraźmy sobie, że jednak te wszystkie cząstki istnieją, a tylko źle dobrano matematyczną teorię do nich, przez co Pan może znaleźć ten błąd i od razu zbudować teorię zupełnie inną lecz może niezgodną z rzeczywstością.
Należy unikać pewników, bo nic nie jest pewne :)


Nie ma Pan racji. Pewniki istnieją i ja jestem tego przykładem. Nie jestem fizykiem i nigdy nim nie będę! To pewnik, mimo tego, że zajmuję się taką sferą nauki, której pozazdrościłby mi niejeden fizyk :D

Istnieje wręcz nieobliczalna liczba cząstek i niech sobie nazywają je jak chcą, byleby mnie nie zawracali tym głowę, gdyż ich istnienie nie wpływa na budowę materii. One są rezultatem gwałtu nad materią i dlatego większość z nich jeśli nawet ma szansę zaistnieć to na skończenie krótkie odcinki czasu, lub dzięki statystycznym błędom.

Te cząstki to swoisty szyfr "fizyków", pozwalający im manipulować decydentami i wyciągać z nich pieniądze.
Niech Pan odszuka dywagacji na temat badania orzechów, zamieszczoną na Forum Absolwentów PWr. Pouczająca i wyjaśniająca skąd się biorą neutrino (abstrakcyjnie).
Bardzo ciekawe posty ma Pan na tym nieco bezludnym forum.
Ale w takim momencie zawsze nachodzi mnie wątpliwość: skoro można przeprowadzić procesy uznawane przez niektórych za "cuda", to dlaczego ta wiedza tak opornie przebija się do środowiska naukowego?
Czyżby było ono tak zdegenerowane jak sugerują niektórzy? Być może. Wszystko należy brac pod uwagę.


Pan jest częścią tego fenomenu, który nazywa Pan "środowiskiem naukowym". Niech Pan spróbuje dać odpowiedź na postawione przez siebie pytanie. To będzie ciekawy eksperyment.


.
Ale prawdziwy naukowiec (nieważne do którego nutru nalezy) musi mieć szacunek do prawdy oraz nie może wierzyć w swoją teorię. Teorię można znaleźć, można ją badać, mozna ją udoskonalać. ALE NIE WOLNO W NIĄ WIERZYĆ - zwłaszcza, gdy to jest własna teoria.


Wszystko co robimy ma eksperymentalne potwierdzenie. Rezultatom naszych eksperymentów nie możemy nie wierzyć.
Ja nie buduję teorii. Ja staram się logicznie wyrażać swoje myśli.

waldemar.m
Posty: 270

Post#26 » 24 sie 2007, pt, 18:56

nie ma autorytetów naukowych, są tylko autorytety moralne, to pozbędziesz się wielu problemów.
Mądre słowa, ale jednoczesnie nieco spłaszczają rzeczywistość. Są ludzie, którzy mają wielkie umysły a w nich oprócz inteligencji jeszcze sporo wiedzy. Takich ludzi nazywa się autorytetami (choć może poprawniej byłoby specjalistami).
Jeśli Pan pisze gdzieś, że można transmutować pierwiastki i opisuje Pan te doświadczenia to powstaje pytanie o to czy można Panu zaufać?
A więc czy jest Pan "autorytetem" jednoczesnie moralnym jak i naukowym.
Bo jesli święty człowiek zobaczy TV to powie, że to cud, a naukowiec powie, że to emisja elektronów :)
Postrzeganie świata zależy więc nie tylko od charakteru (morale), ale i od mocy umysłu.


Nigdy nie proszę, ani nie wymagam od nikogo, żeby mi ufał, tym bardziej, że nie jestem autorytetem tak moralnym jak i tym bardziej naukowym.
Pozwolę sobie posłużyć się pewnym przykładem, ale proszę się nad nim głęboko zastanowić, gdyż jego kontekst jest mocno alegoryczny (jak u Łozińskiego w "Pantokratorze").

Mieliśmy spotkanie z Rektorem, Tadeuszem Porębskim. Chodziło o wymuszenie decyzji dotyczącej stworzenia pokoi małżeńskich.
Bojowy nastrój. Psychologia tłumu - samonakręcające się emocje.
Po ostrej wypowiedzi zaległa cisza i w tej ciszy zabrzmiał głos Rektora:
"Pan ma rację , ale ...(ze zdumienia zrobiła się taka cisza, że było słychać przysłowiową muchę) ja mam swoją rację i ona mnie przekonuje." Wstał i wyszedł.

Pisząc o transmutacji nie proszę o zaufanie, gdyż ja mam swoją rację! :D :D

O neutrinach gdzieś się już wypowiedziałem, więc nie będę się powtarzał.
Na tym Forum chyba tylko w tym wątku piszemy o neutrinach :)


Tak, w tym wątku i jak widzę Pan już czytał tą wypowiedź.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#27 » 24 sie 2007, pt, 19:16

waldemar.m pisze:Pewność bierze się z logiki myślenia.
O nie!
Logika nie daje pewności. Logika daje logiczne uzasadnienie dla zdarzeń i strukutry, ale nie daje pewności.

chyba już Pan rozumie, że z tą pokorą to był wystrzał z armaty po wróblu.
O nie, wystrzał z armaty to nie był :)
Bo to co Pan widzi to może być w ostateczności złudzenie optyczne lub halucynacja... :)
Więc pewności nie ma i nie będzie :)


Pewniki istnieją i ja jestem tego przykładem. Nie jestem fizykiem i nigdy nim nie będę! To pewnik, mimo tego, że zajmuję się taką sferą nauki, której pozazdrościłby mi niejeden fizyk
To nie pewnik (chyba, że w formie żartu) :)
Ale przecież może się Panu zdarzyć jakiś przebłysk chęci zostania fizykiem i zostanie Pan nim (o ile już Pan nim nie jest).


One są rezultatem gwałtu nad materią i dlatego większość z nich jeśli nawet ma szansę zaistnieć to na skończenie krótkie odcinki czasu, lub dzięki statystycznym błędom.
Jeśli ich istnienie nie wpływan a Pana, to jednak mogą istnieć, a ich istnienie nie nazywałbym "gwałtem" bo to trochę za mocne słowo (dopóki nie udowodni Pan, że w teoriach neutrionofilów są błędy).

Te cząstki to swoisty szyfr "fizyków", pozwalający im manipulować decydentami i wyciągać z nich pieniądze.
Ładnie powiedziane i często prawdziwie....

Pan jest częścią tego fenomenu, który nazywa Pan "środowiskiem naukowym". Niech Pan spróbuje dać odpowiedź na postawione przez siebie pytanie. To będzie ciekawy eksperyment.
Ciągle badam świat i ludzi, by odpowiedzieć sobie na to pytanie. Jednak daleki byłbym od generalizowania. Bardziej powiedziałbym, że ci, którzy robią karierę paranaukową (dziekani, rektorzy, ministrowie) to często są ludzie, dla których prawda naukowa mniej znaczy od pieniędzy.

Wszystko co robimy ma eksperymentalne potwierdzenie. Rezultatom naszych eksperymentów nie możemy nie wierzyć.

Można.
Doradzam wybrać się kiedyś na cykl wykładów prof. Soroki (pewnie Pan zna). Bardzo ciekawie opowiada o eksperymentach, które potwierdzały nie koniecznie prawdę...


Ja nie buduję teorii. Ja staram się logicznie wyrażać swoje myśli.
A może warto zbudować teorię? Przy czym nie wolno się do niej przywiązywać - to najgorszy grzech naukowca...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#28 » 24 sie 2007, pt, 22:30

Postanowiłem odejść od technologii cytowania cytatów, gdyż traci się piekno języka, o którym wiemy, że "powinien być na tyle giętki, aby wyrazić wszystko co pomyśli głowa".

Nie, nie pamiętam prof. Soroki, ale to co Pan o nim pisze, źle świadczy o profesorze, lub o Pańskim przekazie. Dam przykład: w CERN przerabiają tunel i będą szukać boozonu Higgsa. Nie powinni go znaleźć, ale być może "znajdą". Czy będzie to eksperyment, który potwierdzi nieprawdę?
Oczywiście, że nie. To będzie po prostu fałszująca manipulacja, a nie eksperyment. Tym nie zajmuję się.

Interesujący termin - neutrinofile. Dziwne to, ale jedyne skojarzenie jakie przychodzi mi do głowy to pedofile. Chyba coś w tym jest?

Z tym "gwałtem na materii" to nie jest przesada. Jestem chemikiem i jak widzę szaleńców starających się wmówić ludziom, że można zrozumieć materię zderzając ją czołowo na dużych energiach to "nóż mi się w kieszeni sam otwiera".

Panie Tomaszu!

Nie dajmy się zwariować wszystkim tym -filom! My jesteśmy chemicy i nasz obowiązek spowodować, żeby ludzkość korzystała z dóbr, które daje nam planeta maksymalnie efektywnie.

Pierwsze nasze zadanie polega na konsolidacji sił i środków, żeby zrzucić z "piedestału wpływów" tych, którzy uzurpując prawo na "prawdę" trwonią nasze pieniądze i siły, a jeszcze gorsze - odbierają nam prawo do nadzieji.

Przykładem niech będzie ITER. Jakie warunki trzeba stworzyć, żeby stuknęły się dwa jądra i weszły w reakcję, gdy w tym samym czasie gęstość protonów w metalu (np. żelazie) jest tak duża, że nam wystarczy 30V dla inicjowania atomowych reakcji i generowania energii.

waldemar.m
Posty: 270

Teoria

Post#29 » 25 sie 2007, sob, 00:26

Dostałem "zaproszenie"do zbudowania teorii. Korzystam więc z niego. Mam nadzieję, że jest to najbardziej skondensowana teoria, jaką uda się Wam przeczytać.

Na początku było słowo!
Koncentracja słów - Informacja
Koncentracja informacji - Energia
Koncentracja energii - Materia
Informacja + Energia + Materia = Zycie
Slowo jest życie!
Używaj go ostrożnie, gdyż może zabić!

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#30 » 25 sie 2007, sob, 01:37

waldemar.m pisze:Nie, nie pamiętam prof. Soroki, ale to co Pan o nim pisze, źle świadczy o profesorze, lub o Pańskim przekazie.
Chyba mnie Pan nie zrozumiał jednak. Prof. Soroka zajmuje się dyskrepancjami w nauce i właśnie tropi wszelkie bezsensy i głupotę w oficjalnej nauce, na którą płacą podatnicy.

Interesujący termin - neutrinofile. Dziwne to, ale jedyne skojarzenie jakie przychodzi mi do głowy to pedofile. Chyba coś w tym jest?
Może jednak nie zaniżajmy poziomu dyskusji? Zachowajmy godność, nie obrażając nikogo.
Naukowiec nawet na pedofila musi patrzeć neutralnie, bo nie każdy przejaw pedofilii musi być szkodliwy, mimo medialnej nagonki.


Z tym "gwałtem na materii" to nie jest przesada. Jestem chemikiem i jak widzę szaleńców starających się wmówić ludziom, że można zrozumieć materię zderzając ją czołowo na dużych energiach to "nóż mi się w kieszeni sam otwiera".
Tu musze otwarcie Pana skrytykowac, gdyż ton Pana wypowiedzi świadczy o tym, że wierzy Pan tylko w swoją teorię, a wszystkie inne odrzuca. Naukowa pokora i szacunek dla innych, nakazują, by ostrożnie występować z sądami. Nazwa "szaleńcy" nie pasuje w naukowym dyskursie, gdy mówimy o ludziach, którzy mają prowadzą badania nad odmienną teorią.


Nie dajmy się zwariować wszystkim tym -filom! My jesteśmy chemicy i nasz obowiązek spowodować, żeby ludzkość korzystała z dóbr, które daje nam planeta maksymalnie efektywnie.
Pod tym apelem mogę się podpisać :)


Pierwsze nasze zadanie polega na konsolidacji sił i środków, żeby zrzucić z "piedestału wpływów" tych, którzy uzurpując prawo na "prawdę" trwonią nasze pieniądze i siły, a jeszcze gorsze - odbierają nam prawo do nadzieji.
Również się zgadzam.

Jakie warunki trzeba stworzyć, żeby stuknęły się dwa jądra i weszły w reakcję, gdy w tym samym czasie gęstość protonów w metalu (np. żelazie) jest tak duża, że nam wystarczy 30V dla inicjowania atomowych reakcji i generowania energii.
Wydaje się nie możliwe, by zbliżyć dwa jądra metalu, które w sieci kryształu są całe "lata świetlne" od siebie. Aby dokonać zderzenia trzeba dysponować olbrzymią energią - tak przynajmniej twierdzi fizyka.
Jeśli eksperyment pokazuje niezgodność z dotychczasowymi teoriami to oczywiście nie można porzucać eksperymentu, a tylko budować nowe teorie :)


Dostałem "zaproszenie"do zbudowania teorii. Korzystam więc z niego. Mam nadzieję, że jest to najbardziej skondensowana teoria, jaką uda się Wam przeczytać.

Na początku było słowo!
Koncentracja słów - Informacja
Koncentracja informacji - Energia
Koncentracja energii - Materia
Informacja + Energia + Materia = Zycie
Slowo jest życie!
Używaj go ostrożnie, gdyż może zabić!
To raczej nie jest teoria, a swego rodzaju maksyma życiowa lub przesłanie. Ewentualnie możemy to nazwać credo universum :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#31 » 25 sie 2007, sob, 10:54

Ja doskonale rozumiem czym zajmuje się prof. Soroka, ale Pan użył złych sformułowań dla przekazu tej informacji. "Zmuszając" Pana do dokonania wyboru otrzymałem informację potwierdzającą Pańską nieprecyzyjność przekazu. Ponieważ ona w sumie na nic nie wpływa, więc ten wątek uważam za wyczerpany.

Zdawałem sobie sprawę z tego, że z tymi pedofilami to mała prowokacja, ale zwracam Pana uwagę, że moje słowa pozbawione były emocji i nie dawały absolutnie żadnych wskazówek co do mojej oceny tego zjawiska.
Ot, są neutrinofile? Niech sobie będą. Ot, są pedofile? Niech sobie będą.
Czy takie stanowisko uważa Pan za słuszne? Ja tak, ale przy jednym warunku: pierwsi powinni zmniejszyć swoją presję na ludzkość i pochodzących z negatywnej selekcji decydentów, przez co realne kierunki badań otrzymają większe finansowanie, a drudzy niech się bawią w swoje gry, tylko "ręce precz od dzieci".

Na dzisiejszym, krytycznym etapie rozwoju cywilizacji nie ma czasu na sentymenty, ale mimo tego ja nigdy nie wypowiadam się krytycznie o jakiejkolwiek teorii, hipotezie czy tylko przypuszczeniu, ale zawsze będę krytykował ewidentne zachwianie proporcji w finansowaniu badań idiotycznych (z punktu widzenia tego etapu rozwoju cywilizacji) i tych, które mogą tą cywilizację zbawić.
Tym bardziej, że pierwsze eksperymenty są już przeprowadzone, a ich rezultaty wskazują na prawidłowo wybraną drogę i metodykę.

Czy od zbudowania teorii, to co wydaje się Panu (i innym) niemożliwe stanie się bardziej możliwe? Oczywiście, że nie. Teraz Pan rozumie, dlaczego nie zajmujemy się głupotami (budowaniem teorii) tylko uważnym obserwowaniu otaczającego nas świata?
Po co mamy wymyślać cokolwiek, jeśli przyroda sama pokazuje nam drogę i rezultat. Nie chcę być gołosłownym, więc posłużę się najnowszym przykładem.

W zeszłym tygodniu pobraliśmy próbki skał z miejsca, w którym kiedyś było tak zwane "Morze Karpackie" (Ukraina, Zakarpatie). W strukturze kwarcu widać coś na kształt "płatków śniegu" ciemnego koloru. Ich "rozrzucenie" na płaszczyźnie wskazywało na to, że w tym miejscu "uwięziona" była roślina.
Gdy przebadaliśmy te ciemne "płatki" to stwierdziliśmy, że to SiO2. Skąd? Tym bardziej, że spodziewaliśmy się węgla! Jego nie było!!!
Jedyne wyjaśnie nasuwało się samo: węgiel transmutował do tlenu, a ten utworzył SiO2 w tych miejscach, gdzie powinien być węgiel.

Oczywiście, jeśli nasze przypuszczenie było słuszne, to reakcje atomowe powinny zachodzić do dzisiaj. Przyrządy potwierdziły to przypuszczenie, a my tym samym dostaliśmy kolejne, niepodważalne potwierdzenie tego faktu, że NChRA to realność.

Zamiast ganiać się za neutrino, ludzkość powinna natychmiast przystąpić do badań nad tymi reakcjami i przystąpić do nowej rewolucji naukoto-technicznej i ... kosmicznej!

Pozostaje ostatnia, dla mnie najbardziej prestiżowa sprawa. Sprawa byś, albo nie być teorii.

Jeśli ktoś twierdzi, że świat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, to mówimy, że mamy do czynienia z teorią początku świata. Czy tak?

Proszę w mojej teorii odrzucić jedno, ostatnie zdanie (które jest filozoficznym wywodem) i dostanie Pan Fazową Teorię Powstania Swiata. Powinienem uzupełnić tą teorię jedną tezą i obecnie korzystam z tej okazji:

Na początku było słowo!
Koncentracja słów - Informacja
Koncentracja informacji - Energia
Koncentracja energii - Materia
Informacja + Energia + Materia = Zycie
Slowo jest życie!
Niech Słowo ciałem się stanie!
I pojawił się on na wzór i podobieństwo Jego.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#32 » 25 sie 2007, sob, 18:29

waldemar.m pisze:Ot, są neutrinofile? Niech sobie będą. Ot, są pedofile? Niech sobie będą. Czy takie stanowisko uważa Pan za słuszne?
Jednak użycie porównania tych dwóch zjawisk jest pewnym nadużyciem :)


Ja tak, ale przy jednym warunku: pierwsi powinni zmniejszyć swoją presję na ludzkość i pochodzących z negatywnej selekcji decydentów, przez co realne kierunki badań otrzymają większe finansowanie
Każdy naukowiec ma prawo zabiegać o finansowanie jego badań.
To decydentów trzeba zmienić, by bardziej sprawiedliwie rozdzielali pieniądze. Naukowiec nie jest od tego by nie brać pieniędzy lub by nie wywierać presji.
Pan też wywiera presję, bo WIERZY Pan, że to Pana "teoria" czy interpretacja eksperymentów, jest słuszna...


a drudzy niech się bawią w swoje gry, tylko "ręce precz od dzieci".
Najpierw potrzebna jest definicja "dziecka". :)


Na dzisiejszym, krytycznym etapie rozwoju cywilizacji nie ma czasu na sentymenty
I być może to właśnie Pana badania padły ofiarą "braku sentymentów"?

mimo tego ja nigdy nie wypowiadam się krytycznie o jakiejkolwiek teorii, hipotezie czy tylko przypuszczeniu, ale zawsze będę krytykował ewidentne zachwianie proporcji w finansowaniu badań idiotycznych (z punktu widzenia tego etapu rozwoju cywilizacji) i tych, które mogą tą cywilizację zbawić.
Być może ma Pan więcej wiedzy (faktów, argumentów, wyników eksperymentów, analiz...), by wypowiadać się z taką dużą dozą pewności. Ja tylko ogólnie przyznam Panu rację co do tego, że pieniądze są źle "rozdawane".


Czy od zbudowania teorii, to co wydaje się Panu (i innym) niemożliwe stanie się bardziej możliwe? Oczywiście, że nie. Teraz Pan rozumie, dlaczego nie zajmujemy się głupotami (budowaniem teorii) tylko uważnym obserwowaniu otaczającego nas świata?
Dlatego nie zajmuje się Pan nauka, a tylko rzemiosłem. Co oczywiście nie jest złe; może być bardziej pozyteczne dla świata (ludzkości) niż nauka :)
Nie zmienia to faktu, że zrozumienie tego co się dzieje, może pomóc w sięgnięciu po więcej. Eksperymenty robione "na ślepo" są mniej optymalne niż te, które są wykonywane pod dyktando dobrej teorii.
Ale oczywiście nigdy nie ma pewności, że teoria jest w 100% słuszna.


Po co mamy wymyślać cokolwiek, jeśli przyroda sama pokazuje nam drogę i rezultat.
Dobrze jest jednak zrozumieć jak ta przyroda działa.


Jedyne wyjaśnie nasuwało się samo: węgiel transmutował do tlenu, a ten utworzył SiO2 w tych miejscach, gdzie powinien być węgiel.
Nie powinien Pan używać słowa "jedyne". Mnie przychodzą na myśl jeszcze dodatkowe wyjasnienia (mało prawdopodobne, ale jednak):
1) jesli istnieje bóg, to mógł zrobić te płatki ku strapeniu badaczy
2) jest to dzieło istot pozaziemskich
3) defekt w krysztale powodował narastanie kryształów w sposób podobny do płatka śniegu - kryształy czasem mają kształty zbliżone do roślin; ewentualnie mikroskopijna żywa tkanka była zalążkiem krystalizacji i jej kształt odwzorował się przy narastaniu kryształów kwarcu

Oczywiście powyższe propozycje są albo fantastyczne albo wynikiem krótkiej refleksji. Być może specjaliści wypisaliby tu jeszcze z 10 wyjasnień tego zjawiska...


jeśli nasze przypuszczenie było słuszne, to reakcje atomowe powinny zachodzić do dzisiaj. Przyrządy potwierdziły to przypuszczenie, a my tym samym dostaliśmy kolejne, niepodważalne potwierdzenie tego faktu, że NChRA to realność.
Nie jestem taki pewny, ale sprawa brzmi bardzo ciekawie,


Zamiast ganiać się za neutrino, ludzkość powinna natychmiast przystąpić do badań nad tymi reakcjami i przystąpić do nowej rewolucji naukoto-technicznej i ... kosmicznej!
Nie wiem czy przegapiłem, ale czy mają Państwo jakieś publikacje naukowe z wynikami swoich eksperymentów? Może jakaś strona internetowa?
Chętnie podeślę te informacje do osoby, która jest bardziej światła w sprawach fizyki i chemii jąrowej.


Na początku było słowo!
Koncentracja słów - Informacja
Koncentracja informacji - Energia
Koncentracja energii - Materia
Informacja + Energia + Materia = Zycie
Slowo jest życie!
Niech Słowo ciałem się stanie!
I pojawił się on na wzór i podobieństwo Jego.
Nie brzmi to jednak jak teoria. Pojawiają się pytania o definicję "słowa".
Widać wyraźną nadinterpretację i niekonsekwencję. Brak informacji o tym w jaki sposób koncentracja informacji daje energię.
Za pomocą takich zabaw słownych można wyprowadzić wiele również niezbyt sensownych porównań lub quasiprawd.
Teoria, owszem powinna być ładna i zgrabna, ale żonglowanie terminami to jeszcze nie teoria.
A poza tym nie wiadomo jaki wpływ miała na Pana teorię wiara katolicka, która uzywa podobnych sformułowań. Oczywiście wiara katolicka nie musi mijać się z prawdą, ale gdy ktoś usilnie próbuje "naukowo" dowieść tego co jest w Biblii, to powstaje podejrzenie, że nie posługuje się metodologią naukową.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#33 » 25 sie 2007, sob, 22:50

Czy porównania mogą być nadużyciem? Nie, nie i jeszcze raz nie! Metkowanie, klasyfikowanie, przypisywanie komuś czegoś - tak, ale porównania nie. To nie ja użyłem wobec badaczy neutrino terminu "neutrinofil". Dla mnie ten termin kojarzy się z odstępstwem od pewnej normy i dlatego porównanie, ale bez złośliwego kontekstu.

Widzi Pan, jest wiele pięknych profesji na świecie: alfons, prostytutka, polityk, ale jeśli już ktoś się zdecydował być naukowcem, to powinien rozumieć, że tym samym wziął na siebie specjalną odpowiedzialność za ludzkość, cywilizację i świat w którym żyjemy.

Dla mnie naukowiec to człowiek etyczny, moralny, innowacyjny i tolerancyjny. Zapyta Pan "A co z intelektem?". Ten aspekt wogóle nie koncentruje mojej uwagi, gdyż bez niego nie można być etycznym, moralnym, innowacyjnym i tolerancyjnym.
Z powyższego wynika, że naukowiec nie ma prawa być pazernym i do tego fałszywym. Nie, ja nie żądam od naukowców bycia ustępliwymi, ale jeśli trzy kolejno po sobie realizowane Europejskie Programy Ramowe (4,5, i 6) cofnęły Europę w stosunku do USA na kolejne lata (a to poziomy rozwoju) to minimum przed 7PR naukowcy powinni byli dokonać korekty, lub poprosić o mediację.
Tak się nie stało i tragiczne nieszczęście w tym, że posłem sprawozdawcą tego Programu był polski "uczony".

Czy ja wierzę w swoje "teorie" i interpretacje eksperymentów? Nie! Ja w nic nie wierzę, ale fakty są nieubłagalne!!!
Jeśli biorę aluminium i fosfór, a otrzymuję krzem to jak mam interpretować wyniki?
Jeśli biorę wodę i CO2, a otrzymuję amoniak i węglowodory, to co Pan mi proponuje? Milczeć?
Jeśli dla wywołania atomowej reakcji wystarcza mi 30V, a przy tym droga rozpędzenia cząstek do energii wystarczającej dla ich przeprowadzenia wynosi ok. 1 cm to mam udawać, że deszcz pada? Itd., itp.
Przy czym tu WIARA???

Moje badania nie padły ofiarą braku sentymentów, ale na pewno są ofiarą pazerstwa i faryzeuszostwa. Jak Pan myśli, kto ponosi za to winę? Politycy-decydenci? Oni są za głupi na to, żeby samodzielnie podejmować decyzję w takich sprawach i dlatego korzystają z usług doradców, ekspertów, specjalistów i innej maści tego rodu.
Stąd moja teza, że prawdziwą władzę sprawują nie "decydenci", a ich doradcy.
Myślę, że ludzkość zbliżyła się do granicy wytrzymałości na zawoawulowane pod "naukowość" oszustwo i w najbliższym czasie dokona rewolucyjnego zwrotu. Padały wszystkie bastiony, więc bastion skostniałej nauki i zgniłych stosunków w tym "gmachu", też będzie zmuszony odejść do lamusa.

Czy ja mam więcej wiedzy? Nie wiem czy w tym tkwi sedno. Ja po prostu używam logiki i skojarzeniowego myślenia, a to pozwala mi twierdzić, czyli być pewnym siebie. Mam niewątpliwie dostęp do większej ilości rzeczywiście ważnych informacji, ale to nie daje mi przewagi, gdyż jeśli ja mam do niej dostęp, to oznacza, że każdy, kto naprawdę tego zechce może dostęp do tej informacji otrzymać.
Ja się nie bawię w bibliografowania każdego swojego słowa, ale jeśli już w jakiejś sprawie zabrałem głos, to znaczy, że informacja ma bazę dowodową.

Dziwnie Pan żongluje pojęciami - "nauka" i "rzemiosło". Pan nie rozumie tych pojęć, wkładając w ich znaczenie sfałszowany obraz. Stąd wiele nieporozumień w Pańskich komentarzach. Czy człowiek, który odkrywa nowe na drodze obserwacji świata, logicznego myślenia i eksperymentu jest gorszy od tego, który na drodze manipulacji informacją buduje Model Standartowy, który jest taką samą pomyłką jak Teoria Ejnsztajna?
Tak naprawdę powinniśmy stosować następującą klasyfifikację: twórca, odkrywca, badacz i wynalazca. Termin "nauka" ludzkość powinna zdać już do archiwum i ukryć go tam w głuchym kącie, żeby jakiemuś oszołomowi nie przyszło do głowy jego "odgrzanie".

Jeśli chce Pan poznać ekosystemę jakiegoś zakątka, to nie przychodzi chyba Panu do głowy bobardować go? No właśnie. Dlaczego ludziom wydaje się, że więdzej dowiedzą się o przyrodzie świata w rezultacie bombardowania jednych cząstek drugimi?

Pański komentarz do mojego opisu transmutacji węgla do tlenu deprecjonują naukę ostatecznie (w moich oczach), jeśli przyjąć za prawdę Pańskie twierdzenie, że jest Pan naukowcem (ale Pan nim na szczęście nie jest, oczym świadczy nierozumienie terminów, którymi Pan ten obszar kwalifikuje).
Jeśli miałbym w tym miejscu napisać, że mylęsię i opinia wypowiedziana wyżej jest dla Pana krzywdząca, to nasuwa się od razu jeden wniosek, który zrobiłem już przy pierwszym czytaniu tego forum.

Siecze Pan swoje komentarze na fragmenty, gubiąc w ten sposób sens komentowanego tekstu i istotę swoich komentarzy. Nie daje Pan sobie szansy na logiczne myślenie i formułowanie konstruktywnych wniosków.
Proszę jeszcze raz przeczytać cały fragment mojego postu i zrizumie Pan, że sposób jego napisania nie dawał Panu szansy na dowolne interpretacje, w tym powoływanie się na imię Boga (przy okazji maleńka uwaga - nawet jeżeli nie wierzy Pan w Boga, to jest to imię własne, a więc wypada je pisać z dużej litery)

My nie dysponujemy potencjałem badawczym PWr, ale podstawowe badania jesteśmy w stanie wykonać. Nie przedstawiało nam trudności, żeby stwiedzić obecność SiO2 i radioaktywność.

Co do publikacji naukowych i stron internetowych. Odpowiedź brzmi - nie.
Nie zmienia to jednak sytuacji, gdyż wystarczy, że Pański znajomy przeczyta to co jest napisane na Forum Absolwentów PWr i wypowie swoje zdanie lub zada pytania.
To, co napisane mną na tym Forum, to więcej niż wszystkie polskie publikacje naukowe za ostatnie 10 lat!
Jeśli Pański znajomy zna rozyjski, a po przeczytaniu tego co napisałem na Forum powie, że go to interesuje, to podeślę mu parę dobrych rzeczy.

Czas podyskutować na temat mojej Teorii (napisałem prowokacyjnie z dużej litery, gdyż uważam, że ma ona pod sobą wszystkie teorie).

Jak ja nie lubię pustosłowia, a niestety Pański komentarz nie da się inaczej nazwać. Rzuca Pan "mądrymi" frazesami typu "nadinterpretacja", "niekonsekwencja", "quasiprawda" i "żonglowanie terminami" nie przeprowadzając ani jednego logicznego potwierdzenia swoich słów.
Tylko w jednym miejscu był Pan konkretny pisząc, że "brak jest informacji o tym w jaki sposób koncentracja informacji daje energię", dając mi szansą zajęcia stanowiska.
Słyszał Pan o telepatii? Widział Pan eksperymenty polegające na przesuwaniu przedmiotów "siłą" myśli?
Telepatia to przekaz myżli na odległość. Myśl to informacja przekazana na odległość za pośrednictwem jakiegoś nośnika (fali), którego żaden znany nam przyrząd nie jest w stanie zarejestrować. Ta sama myśl przesuwa przedmioty, a więc wykonuje pracę, czyli zużywa energię i chyba tego nie będzie Pan ze mną dyskutował.
Nie każdy człowiek może to zrobić, co dowodzi, że cecha ta dana tym, którzy umieją koncentrować informację do poziomu energetycznego.
Wniosek: koncentracja informacji - to energia.
Jak zachodzi ten proces? A jakie to ma znaczenie dla mojej teorii?! Któregoś dnia urodzi się ktoś, o kim mówią "że ich Bóg pocałował" i da nam na to bardzo prostą odpowiedź i nie będzie to odpowiedź wsparta rachunkiem matrycowo-lagranżjanowym.

Czy wiara katolicka miała wpływ na tą teorię? Oczywiście, że nie, ale jeśli w Biblii była gotowa fraza, to dokonałem alegorycznego "plagiatu" i myślę, że katolicy mi to wybaczą. :D

Proszę mi uwierzyć, że najpierw powstała teoria a dopiero potem zacząłem ją "ubierać" w literackie "szaty" czyniąc ją bardziej przyjazną dla ludzi.

Mało tego. Na Pańskich oczach odbył się ten proces, więc nie może zarzucać mi Pan katolickich inspiracji.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#34 » 26 sie 2007, ndz, 00:28

waldemar.m pisze:To nie ja użyłem wobec badaczy neutrino terminu "neutrinofil". Dla mnie ten termin kojarzy się z odstępstwem od pewnej normy i dlatego porównanie, ale bez złośliwego kontekstu.
Rozumiem wobec tego, że słowo "filozof" również oznacza odstępstwo od normy? :)
To, że jakiś wyraz kończy się na "-fil" nie znaczy, że okresla odstępstwo od normy (vide: bibliofil, islnadofil).
Oczywiście w pewnym szerszym kontekście (jednak pozytywnym) są to jakieś odstępstwa od powszechnej normy lęku i otępienia.


Widzi Pan, jest wiele pięknych profesji na świecie: alfons, prostytutka, polityk, ale jeśli już ktoś się zdecydował być naukowcem, to powinien rozumieć, że tym samym wziął na siebie specjalną odpowiedzialność za ludzkość, cywilizację i świat w którym żyjemy.
Nie koniecznie. Każdy człowiek ma moralny obowiązek dbania o świat...



Dla mnie naukowiec to człowiek etyczny, moralny, innowacyjny i tolerancyjny. Zapyta Pan "A co z intelektem?". Ten aspekt wogóle nie koncentruje mojej uwagi, gdyż bez niego nie można być etycznym, moralnym, innowacyjnym i tolerancyjnym.
Sam już Pan sobie raz odpowiedział. To co Pan opisuje to "autorytet moralny". Dobrze kiedy naukowiec nim jest. Jednak tak jak wymienione przez Pana profesje, tak i naukowiec, nie musi, ale może być porządnym człowiekiem...
Taki mamy świat.
Prof. Soroka podzielił środowisko naukowe na naukowców i uczonych. Ci drudzy zajmują się poszukiwaniem prawdy, ci pierwsi są tylko na etacie i robią karierę.



Czy ja wierzę w swoje "teorie" i interpretacje eksperymentów? Nie! Ja w nic nie wierzę, ale fakty są nieubłagalne!!!
Fakty mogą wynikać z halucynacji, triku cyrkowego, awarii sprzętu, sabotażu itd.
Oczywiście mogą też być prawdziwe.


Jeśli biorę aluminium i fosfór, a otrzymuję krzem to jak mam interpretować wyniki?
W tej chwili się tym nie zajmuję. Musiałby Pan opisać gdzieś dokładnie całe doświadczenie i wszystkie otrzymane fakty.
Różni "naukowcy" otrzymywali już nawet "poliwodę", a okazało się, że to zupełnie coś innego.



Jeśli biorę wodę i CO2, a otrzymuję amoniak i węglowodory, to co Pan mi proponuje? Milczeć?
A gdzie ja pisałem o tym, by milczeć? Ja właśnie chcę, by Pan prowadził dyskusję.
Jeśli nie ma Pan strony internetowej z opisem tych doświadczeń, to proponuję utworzyć specjalny wątek u nas na Forum, gdzie opisze Pan dokładnie co zostalo zbadane i jakie osiągnięto wyniki.

Jak Pan myśli, kto ponosi za to winę?
Częściowo pewnie i Pan, gdyż być może odkrył Pan coś wspaniałego - naukowe El Dorado.... ale nie umie Pan tego wypromować. A w kapitalizmie, niestety, nikt za Pana nie będzie promował Pana odkrycia...
Trzeba pisać artykuły do prasy fachowej, występować na konferencjach itd.
Ale może większą winę ponoszą Ci, którzy w obliczu odkrycia, nie chcą dać pieniędzy. Ale to również może być Pana wina (choć o tym nie przesądzam).


Myślę, że ludzkość zbliżyła się do granicy wytrzymałości na zawoawulowane pod "naukowość" oszustwo i w najbliższym czasie dokona rewolucyjnego zwrotu. Padały wszystkie bastiony, więc bastion skostniałej nauki i zgniłych stosunków w tym "gmachu", też będzie zmuszony odejść do lamusa.
Też tak myślę.


Dziwnie Pan żongluje pojęciami - "nauka" i "rzemiosło". Pan nie rozumie tych pojęć, wkładając w ich znaczenie sfałszowany obraz. Stąd wiele nieporozumień w Pańskich komentarzach.
Myślę, że to jednak Pan używa błędnych definicji.

Czy człowiek, który odkrywa nowe na drodze obserwacji świata, logicznego myślenia i eksperymentu jest gorszy od tego, który na drodze manipulacji informacją buduje Model Standartowy, który jest taką samą pomyłką jak Teoria Ejnsztajna?
Za dużo w Panu jednak jadu.
Nawet w przykładzie o różnicach między nauką a rzemiosłem, musiał Pan wyżyć się na fizykach-teoretykach.

Abstrahujmy na chwilę od Pana przykładów.
Wyobraźmy sobie, że ktoś znajać zasady działania światła, konstruuje lunetę. A druga osoba, bawiąc się tą lunetą odkrywa planetę.
Ta pierwsza osoba to naukowiec, ta druga to rzemieślnik.
Chyba, że ta druga osoba na podstawie obserwacji planet, zbuduje model ich ruchu (vide Kopernik), wtedy będzie naukowcem.
Naukowiec analizuje rzeczywistość i poszukuje prawdy. Rzemieślnik tylko opisuje rzeczywistość jaką zastał bez próby jej znalezienia.
Taką definicją się posługuję - widocznie jest ona nieco inna od pańskiej.
Oczywiście budowane teorie mogą być błędne. Stąd wymóg, by prawdziwy naukowiec nigdy nie zakochiwał się w teoriach (szczególnie własnych).



Tak naprawdę powinniśmy stosować następującą klasyfifikację: twórca, odkrywca, badacz i wynalazca.

Wynalazca jest w jakimś zakresie twórcą. Odkrywca nas nie interesuje. Badacz również nas nie interesuje, o ile nie analizuje odkryć, a tylko je klasyfikuje.
Oczywiście mówiąc "nie interesuje" mam na myśli kwestię nauki. Dla ludzkości każdy taki człowiek może być bardzo pożyteczny.
To, że ja piszę o Panu "rzemieślnik" nie oznacza, że umniejszam wagę Pana ewentualnych odkryć.

Jeśli chce Pan poznać ekosystemę jakiegoś zakątka, to nie przychodzi chyba Panu do głowy bobardować go?
To zalezy jaką naturę tego ekosystemu badamy. Ekosystem widać i można go rozłożyć na czynniki prostsze bez bombardowania.
Jeśli świat femtofizyki jest dla nas nieosiągalny inaczej, to musimy go zbombardować.
Ekosystem również można czasem zbombardować, jeśli taki eksperyment ma nam dać nowe informacje o nim.


Pański komentarz do mojego opisu transmutacji węgla do tlenu deprecjonują naukę ostatecznie (w moich oczach), jeśli przyjąć za prawdę Pańskie twierdzenie, że jest Pan naukowcem (ale Pan nim na szczęście nie jest, oczym świadczy nierozumienie terminów, którymi Pan ten obszar kwalifikuje).
Prosiłbym o kulturalną wymianę zdań. Wydaje mi się, że okopał się Pan w swoim stanowisku i nie jest Pan już w stanie zrozumieć żadnych argumentów płynących od, mimo wszystko, życzliwej Panu, osoby.
Ja nie twierdzę, że jestem naukowcem. Ja się staram nim być.
Z pewnością Pana komentarze są zabarwione silnymi emocjami, co wskazuje na zbyt silne przywiązania do własnych "prawd".
Gdyby nawet ktoś Panu pokazał neutrino, to i tak, wtedy Pan powiedziałby, że to sztuczka, złudzenie lub halucynacja.

Ja o Pana eksperymencie nic złego nie mówię, więc nie wiem skąd ta zajadła obrona przez atak?


Siecze Pan swoje komentarze na fragmenty, gubiąc w ten sposób sens komentowanego tekstu i istotę swoich komentarzy. Nie daje Pan sobie szansy na logiczne myślenie i formułowanie konstruktywnych wniosków.
A mógłby Pan poprzeć to dowodami (przykładami0?

Proszę jeszcze raz przeczytać cały fragment mojego postu i zrizumie Pan, że sposób jego napisania nie dawał Panu szansy na dowolne interpretacje, w tym powoływanie się na imię Boga
No cóż, Pana tekst jest tylko skrótowym opisem pewnego badania. Po tym opisie pisze Pan:
Jedyne wyjaśnie nasuwało się samo: węgiel transmutował do tlenu, a ten utworzył SiO2 w tych miejscach, gdzie powinien być węgiel.
Ja na takie dictum odpisałem, że nie jest to jedyne wyjasnienie. To, że obecnym tam badaczom nic innego nie przyszło do głowy, to nie znaczy, że prawda jest taka jaką sobie ustalili.
Jeśli natomiast chciał Pan napisać, że "wydawało nam się, że jedyna rozsądna hipoteza to..." - to trzeba było tak napisać, a nie sugerować, że znają Panowie JEDYNE wyjaśnienie jakiegoś zjawiska.
Znów Panu powiem: więcej pokory. I mówię to nie przedrzeźniając Pana post. Bo akurat miał Pan rację, że naukowiec powinien mieć w sobie pokorę.


(przy okazji maleńka uwaga - nawet jeżeli nie wierzy Pan w Boga, to jest to imię własne, a więc wypada je pisać z dużej litery)
Dla mnie słowo bóg to nie imię, więc z tego powodu, nie piszę tego wyrazu z wielkiej litery. Gdybym napisał Bóg, prawdopodobnie pisalbym o konkretnym bogu, któremu na imię Bóg. Ja piszę o abstrakcyjnym bogu, którego imienia nie podaję.


Co do publikacji naukowych i stron internetowych. Odpowiedź brzmi - nie.
Nie zmienia to jednak sytuacji, gdyż wystarczy, że Pański znajomy przeczyta to co jest napisane na Forum Absolwentów PWr i wypowie swoje zdanie lub zada pytania.
Dam Panu pewien przykład. otóż codzinnie przychodzą kilka e-maili z informacją, że wygrałem w jakiejś loterii lub jakiś afrykański minister ma dla mnie 100 mln USD.
Oczywiście każdą taką informację można sprawdzić, by nie przegapić szansy na prawdziwą informację. Oczywiście prawdopodobieństwo takie pozytywnego zdarzenia jest znikomo małe. Dlatego każdy taki e-mail ląduje w koszu...


Internet pełny jest pseudonaukowych stron, gdzie ludzie opisują czary, cuda, metafizyke, parapsychologię. Nienaukowość tych stron oraz prymitywne metody jakimi posługują się osoby promujące takie "badania" sprawia, że naukowcy nie poświęcają im swojego czasu. Nie oznacza to, że gdzieś tam nie ma ukrytej ważnej dla ludzkości prawdy.
Jednak ekonomia badań nakazuje, by na początku odrzucic te teorie, które wydają się mniej prawdopodobne. Przy czym (CO WAŻNE), prawdziwy naukowiec, odstawiając na bok takie teorie, nie wypowiada się, że są one fałszywe. Po prostu stoją one dalej w kolejce badań.


Jeśli Pański znajomy zna rozyjski, a po przeczytaniu tego co napisałem na Forum powie, że go to interesuje, to podeślę mu parę dobrych rzeczy.
Postaram się Go namówić, by przeczytał Pańskie posty z tamtego forum.


Jak ja nie lubię pustosłowia, a niestety Pański komentarz nie da się inaczej nazwać. Rzuca Pan "mądrymi" frazesami typu "nadinterpretacja", "niekonsekwencja", "quasiprawda" i "żonglowanie terminami" nie przeprowadzając ani jednego logicznego potwierdzenia swoich słów.
A już w następnym wersie napisał Pan jednak o jednym konkrecie... Proszę być konsekwentnym.
Ja używam na razie takich, jak Pan to określił, "pustych słów", bo i Pana teoria, jest na razie trochę pusta. Owszem zawiera ważne zdania, ale przydałyby się jakieś objaśnienia. Czym jest "słowo", czym jest "energia" itd.


Słyszał Pan o telepatii?
Tak słyszałem. Choć przyjmuję z dużą dozą prawdopodobieństwa, że jest to zjawisko wyimaginowane. Choć oczywiście, jestem otwarty na prawdę, która może być zgoła inna.
W naszym instytucie mielismy nawet zamiar otworzyć laboratorium badań nad zjawiskami tzw. paranormalnymi.
Z braku środków, nie doszło niestety to do tego na razie.


Widział Pan eksperymenty polegające na przesuwaniu przedmiotów "siłą" myśli?
Nie, nie widziałem eksperymentów. Widziałem filmy przedstawiające rzekomo takie eksperymenty.

Telepatia to przekaz myżli na odległość.
To hipoteza? Część teorii? Czy stwierdzenie faktu?

Myśl to informacja przekazana na odległość za pośrednictwem jakiegoś nośnika (fali), którego żaden znany nam przyrząd nie jest w stanie zarejestrować. Ta sama myśl przesuwa przedmioty, a więc wykonuje pracę, czyli zużywa energię i chyba tego nie będzie Pan ze mną dyskutował.
Można znaleźć inny mechanizm dla telepatii niż przesyłanie mysli na odległość.
Możliwe jest, że jakiś organ naszego emituje zwykłą falę, która rezonując z przedmiotem (lub falą przypisaną danemu przedmiotowi) i w ten sposób go porusza. Oczywiście jest to związane z energią, ale tak samo jak ciepło naszej skóry, machanie ręką, czy dmuchanie powietrzem z ust.
Taka fala mogłaby wędrować po eterze (którego istnienia niektórzy nie wykluczają).
Od razu się zastrzegę, że mój "pomysł" na telepatię, może wydać się infantylny, ale nie zajmuję się fizyką i być może popełniam jakieś błędy.


Nie każdy człowiek może to zrobić, co dowodzi, że cecha ta dana tym, którzy umieją koncentrować informację do poziomu energetycznego.
Wniosek: koncentracja informacji - to energia.
Lubuje się Pan w wyciąganiu dziwnych acz "pięknych" wniosków.
Ja nie przeczę, że jest tak jak Pan mówi. Może właśnie Pan jest najbliżej prawdy... ale samo piękno nie wystarczy.
To, że coś da się ładnie pokazać poprzez pewne sylogizmy, nie oznacza, że osiąga się prawdę. Jeśli powiem, że każdy naukowiec jest kłamcą, a każdy kłamca ma dwie nogi, to osiągam "piękną" prawdę, że każdy naukowiec ma dwie nogi.

Mało tego. Na Pańskich oczach odbył się ten proces, więc nie może zarzucać mi Pan katolickich inspiracji.
Możliwe...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#35 » 26 sie 2007, ndz, 05:10

Naszą wymianę zdań można podzielić na trzy części:
- pierwsza - w wyniku dyskusji doszło do zbliżenia stanowisk;
- druga - jeszcze są rozbieżności w takim samym rozumieniu okoliczności lub faktów
- trzecia - nie może dojść do porozumienia, gdyż Pan popełnia błąd matrycowego (sztampowego) myślenia co nie pozwala Panu zorientować się, że popełnia Pan błędy.

Pierwszą zostawiam w spokoju, a zajmę się dwoma drugimi.

Najpoważniejsza Pana pomyłka kryje się właśnie w prawidłowym rozumieniu terminów, przez co wprowadza Pan w dyskusję dysonanse nie pozwalające koncentrować uwagi na rzeczach ważnych.

Jak może Pan składać deklarację, że chce być Pan naukowcem przytaczając jednocześnie klasyfikację prof. Soroki :?: :!: :!: :!:
Nie wiem co pomyślą inni, ale ja decyduję się na następującą deklarację: jeśli Pan nie sprostuje swojej wypowiedzi i nie zadeklaruje, że chce Pan być uczonym, to ja rezygnuję z dalszych dysput :!: :!: :!:

Identycznie z terminem rzemieślnik. Mogę się zgodzić, że profesjonalna laborantka jest rzemieślnikiem. Mogę się zgodzić, że aparatowy lub sterowniczy, może być rzemieślnikiem, ale nie mogę się zgodzić z tym, że człowiek, który dostał lupę i skierował ją w przestrzeń kosmiczną dla poszukiwania tam nowych obiektów może być zaszufladkowany pod ten termin. Co innego, gdyby skierował tą lupę w okno sąsiadki :D

Nie może być rzemieślnikiem człowiek, który celowo prowadzi syntezę nowego związku chemicznego (celowo oznacza, że dla określonego z góry zastosowania). Itd. itp.

Napisałem o szczególnej odpowiedzialności naukowców (poprawiam się na uczonych) za losy świata, a to oznacza, że ciąży na nich zwykła i dodatkowa odpowiedzialność i od tego nie odstąpię.

Czy ja się wyżywam na fizykach-teoretykach? Oczywiście, że nie. Nie moja wina, że zadzierają nosa wyżej czubka głowy i nie słuchają nikogo i niczego. Sami napadli z tym Modelem Standartowym - niech się sami bronią.
Dam przykład: Czy elektron jest cząstką elementarną? Jeśli tak, to nie może się składać z żadnych innych cząstek, a więc tym bardziej boozonów Higgsa, które niby mają odpowiadać za masę cząstek.
Elektron ma jednak masę!!! Po jaką ch.....ę wydajemy miliardy na szukanie tego boozonu? Tylko dlatego, że ktoś tam umie pisać niezrozumiałe teksty nazywane przez Pana naukowymi publikacjami, albo gadać kodowym językiem na konferencjach opłaconych z naszych podatków?

Mówi Pan, że jest we mnie dużo jadu. Niech będzie i nie zmieni się to tak długo, jak długo będą tak szalone dysproporcje w finansowaniu nauki i innowacji.

Na śmietnik historii z taką nauką, której nie interesuje odkrywca i badacz.
Rzemieślnikiem mnie Pan nie obrazi, gdyż słowo to kojarzy mi się z profejonalizmem. Wolę być klasyfikowany jak rzemieślnik, byleby nie szufladkowali mnie jak naukowca.

Rozumiem, że jest Pan wstanie uznać za uzasadnione bombardowanie Hiroszymy, Nagasaki i Drezna, gdyż w ten sposób dowiedzieliśmy się dużo nowego o ekosystemach miast. A już Czernobyl zasługuje na szczególne uważenie, gdyż dzięki niemu ...

Ja nigdy nie mówiłem, że wśród n-tej liczby cząstek nie ma jakiegoś neutrino, ale zawsze będę powtarzał, że jego jeszcze nie odkryto. Mówiłem to 20 lat temu i powtarzam dzisiaj, a dowód dostarczają sami neutrinofile. Jaki dowód? Wystarczy poczytać ich wypociny i szybko zorientuje się Pan, że neutrino sprzed 20 lat i dzisiejsze do de facto dwie różne cząstki. Co odkryli w takim układzie 20 lat temu?

Emocje w moich postach? Raczej zimnokrwiste wyrafinowanie. Perfidia wręcz :twisted:

Pan na temat moich eksperymentów nie wypowiedział się do tej pory ani jednym słowem, więc nie mam czego bronić, a tym bardziej atakować.

W jaki sposób szatkowanie tekstu wpływa na jakość Pańskich komentarzy? Dałem opis pewnego obserwowanego przez nas zjawiska i opisałem, w jaki sposób je badaliśmy. Pan ten opis podzielił na fragmenty i pozwolił sobie na luźne i dowolne interpretacje tych fragmentów doprowadzając komentarze do abstrakcyjnego absurdu.

Jeśli ja napisałem, że jedynym logicznym wyjaśnieniem obserwowanego faktu była transmutacja, to tak właśnie było i nie namówi mnie Pan na konformistyczną uległość napisania, że "wydywało nam się". To naukowcom może się coś wydawać. My nie możemy sobie na to pozwolić. Poświęcamy swój czas, cierpliwość najbliższych i każdy odjęty od ich i naszych ust grosz. Prawda jest jedyna i my jesteśmy na jej tropie.
Z anas mówią fakty, które publikujemy w zgłoszeniach patentowych. Tam podajemy wystarczającą ilość informacji, która pozwala mądrym zrozumieć, ale głupich i upierdliwych trzyma od nas z daleka.

Oisze Pan o ekonomii badań. Genialne! Już daję przykład: Wrocław stara się o to, żeby tu właśnie rozmieszczono ETI (Europejski Technologiczny Instytut). Gdy sprawdziłem, że wśród jednostek zaangażowanych w proces promocji tej ideii jest PWr szybko poszedłem na jej Internetową stronę, żeby zobaczyć czym ciekawym ona się zajmuje, żeby stanpwić konkurencję innym miastom.
Na głównej stronicy, w dziale aktualności była tylko jdna informacja o badaniach naukowych. Niech Pan wygodnie usiądzie i czyta dalej. PWr podpisała z firmą Whirpool umowę o wspólnych badaniach naukowych i praktykach studenckich. Smiałem się tydzień!!! Później przyszła refleksja o całkowitym upadku.

Któregoś dnia mam zamiar rozwijać swoją teorię. Długo szukałem klucza dla przedstawienia jej w maksymalnie skondensowanej formie. Teraz, gdy już jestem zadowlony rezultatem mogę sobie pozwolić na jej rozwijanie.

Przekaz myśli na odległość (telepatia) to potwierdzenie faktu. Zauważyłem, że bardzo często z tego korzystam. Wystarczy, że o kimś intensywnie zaczynam myśleć i za chwilę ta osoba do mnie dzwoni.

Nie ma dla mnie, a już tym bardziej dla mojej teorii znaczenia, na czym oparty jest mechanizm telepatii (znowu się Pan rozprasza). Ważne jest tylko to, że to zjawisko ma miejsce i w ten sposób ja miałem możliwość konstrukcji "łańcucha" zdarzeń.

Koncentracja informacji - energia. Jakie jeszcze u Pana mogą być wątpliwości? Przecież napisałem na czym oparłem to twierdzenie.

Konkluzja:jakby na naszą dyskusją nie patrzeć, to jednak pewien rezultat udało mi się osiągnąć. Zgodził sięPan poprosić swojego kolegę o przeczytanie nienaukowych, internetowych publikacji, a to już jest dużo.

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#36 » 26 sie 2007, ndz, 15:15

Do Alchemika: gratuluję cierpliwości! Na bełkot jakiego dawno nie słyszałem, nie mówiąc o tak nieestetycznej formie i błędach czasami tak żałosnych, że płakać się chce.

Co do finansowania badań, to oczywiście nie jest to najlepiej rozwiązany problem. Niestety w postach Pana Waldemara.M widać rozgoryczenie... Co może nie zasługuje na potępienie, ale brak wiedzy jaką wykazuje w dziedzinie Fizyki jest jak najbardziej godny potępienia. Ignorancja nie jest przestępstwem, ale gdy ją podszyjemy pewnością siebie i przekonaniem do swoich "alternatywnych" poglądów to wynikiem może być tylko tragifarsa. Muszę przyznać jedno Pan Waldemar.M nie jest i nie ma szans na zostanie fizykiem... przynajmniej z takim brakiem wiedzy. A te konotacje katolickie to już przesada trzeba było wprost zacytować Księgę Rodzaju.

Nie odniosę się w szczegółowy sposób do każdej tezy pana W.M bo szkoda na to czasu. Wole poświęcić go na badania w Fizyce Teoretycznej. Pozdrawiam Alchemika. A panu W.M życzę wakacji, bo umysł jest naprawdę przeciążony i szkoda żeby procesorek się spalił. Życzę dużo zdrowia szczególnie ps......

P.S.

Sam popełniam często błędy językowe, ale przynajmniej po napisaniu posta próbuje je wyłapać.

waldemar.m
Posty: 270

Post#37 » 26 sie 2007, ndz, 16:16

Do Demosa:

1. Kwestia błędów językowych - gdy się 15 lat nie słyszy języka, a codziennie pracuje w dwóch innych (rosyjski i ukraiński) to oczywiście zapomina się słów i wprowadza się tak zwane rusycyzmy. Jeśli odrzucimy błędy maszynowe, to będę wdzięczny za wskazanie mi choćby kilku drastycznych błędów językowych.

2. Nieestetyczna forma - jak wyżej, będę wdzięczny za wskazanie takich miejsc. Realnie.

3. Kwestia rozgoryczenia - nie, absolutnie nie! Złość i żal Złość na Was wszystkich, że milczycie dając pozwolenie na to, co Pan przez swoją fałszywą "delikatność" (porównywalną z frazą - "wydaje nam się") nazwał "nie najlepiej rozwiązanym problemem" i żal za społeczeństwo, że tak brutalnie jest pozbawione przez kastę "teoretyków" swojej szansy.
Wiem, że "pokorne cielę dwie matki śsie", ale nie będę milczał i może się Pan o tym przekonać, czytając zamieszczony na końcu tegopostu fragmnet listu. Będę wdzięczny za jego językową korektę.

4. Kwestia fizyki - muszę przyznać, że jak na teoretyka, wypowiedział Pan rewolucyjną frazę. Ja na temat fizyki nie wypowiedziałem się ani jednym słowem (chociaż moja wiedza na temat prawdziwej fizyki, a nie na temat chaotycznego zbioru pomyłek, jest dużo większa niż pańska), a Pan odważył się napisać, że mój brak wiedzy jest godny potępienia (imperatyw). Niech już tak zostanie. Mnie przez to nie ubędzie, a Pan i tak na tym nie zyska.

5. Cytaty-plagiaty - popatrz Pan. Dopiero teraz zorientowałem się jak daleko odszedłem od katolicyzmu. Nawet nie pamiętałem, że cytuję Księgę Rodzaju.

6. Procesorek - jeśli się nie mylę, w jego powstaniu brali udział ludzie, o których można powiedzieć, że byli fizykami, lub liznęli trochę fizyki (miminum jeden do tej grupy nie wchodził i Pan domyśla się kogo mam na myśli :) ).
Ja pracuję na procesorku swojej konstrukcji, a on się nie przegrzeje i nie spali. Skąd taka pewność? Nasze procesory i wszystko inne co wykorzystuje elektronika dla stworzenia współczesnych "cudów" techniki nie tylko nie wydzielają ciepła podczas pracy, ale na dodatek samoochładzają się. Gdzie Pan jest teraz ze swoją fizyką? W żłobku, czy już w przedszkolu?

7. Zdrowie psychiczne - dziękuję za życzenia. Tego nigdy za wiele, ale zapewniam Pana, że jestem niesłychanie odporny.

Obiecany fragment:

Mr. Jose Manuel Barroso
President of the European Commission

subject: Quo vadis Europe?

Mister President,
Pierwszy raz to pytanie Europejczycy zadali sobie na końcu zeszłego wieku.
Dekada lat 90-tych ujawniła wyraźne słabości UE, zwłaszcza w porównaniu do Stanów Zjednoczonych: wolniejsze tempo rozwoju oraz mniejszą zdolność do tworzenia i absorpcji nowych technologii. Unia przegrała z USA już lata 80, jednak dopiero lata 90. pokazały wyraźnie, że radzi sobie ona znacznie gorzej z presją konkurencyjną wynikającą z globalizacji i przechodzeniem na gospodarkę opartą na wiedzy.
W 2000 roku odpowiedź na to pytanie zaniepokoiła Europę i legła u podstaw Strategii Lizbońskiej, której jednym z inicjatorów był niewątpliwie Pan Prezydent.
Celem planu, przyjętego na okres 10 lat, było uczynienie Europy najbardziej dynamicznym i konkurencyjnym regionem gospodarczym na świecie, rozwijającym się szybciej niż Stany Zjednoczone. Strategia opierała się przede wszystkim na założeniu, że gospodarka krajów europejskich wykorzysta do maksimum innowacyjność opartą na szeroko zakrojonych badaniach, zwłaszcza w nowoczesnych dziedzinach wiedzy, co miało się stać głównym motorem rozwoju.
Istotą przewidzianych działań strategii było dążenie do lepszego wykorzystania istniejącego potencjału UE – pracy, wiedzy, kapitału, skali działania, itp. poprzez deregulację i urynkowienie z jednej strony, oraz aktywne budowanie nowych przewag konkurencyjnych z drugiej. Ten ostatni cel miał być realizowany dzięki bardziej prorozwojowemu wydatkowaniu pieniędzy publicznych.
W 2004 roku specjalny zespół na czele z byłym premierem Holandii, Willem Kokiem, opracował raport podsumowujący dotychczasowe rezultaty strategii. Według słów byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej, włoskiego polityka Romano Prodi, konkluzja raportu jest pesymistyczna: od czasu szczytu lizbońskiego Unia Europejska pozostała jeszcze bardziej w tyle za Stanami Zjednoczonymi.
Z Waszej inicjatywy, Panie Prezydencie, Europejczycy zadali sobie przedmiotowe pytanie drugi raz na przełomie 2004 r.
Odpowiedzią, było skorygowanie założeń Strategii Lizbońskiej i wyznaczenie 4 nowych głównych priorytetów, a wśród nich wzrostu inwestycji w badania i rozwój oraz energię, a chyba tylko zajętością Pana Prezydenta i niekompetencją Pańskich doradców można wytłumaczyć ten fakt, że publiczna wypowiedź Komisarza d/s Nauki i Badań Naukowych, Janeza Potocnika, poddająca w wątpliwość wydatki na rozwój technologiczny pozostała niezauważona.
Czy można się dziwić europejskiemu degresowi, jeśli wiedząc, że tylko 7% innowacji pochodzi bezpośrednio z uczelni (dane amerykańskie), główny potok środków z Programów Ramowych kierujemy do ośrodków, gdzie "koryfeusze" nauki trwonią je szybciej, niż Europa zarabia, zamiast kierować je do ośrodków, w których rodzi się nowa wiedza.
Tak długo, jak awans zawodowy naukowców będzie zależny od ilości publikacji, a nie od ilości wdrożonych wynalazków i technologii, tak długo innowacje w europejskiej gospodarce opierać się będą w znacznej mierze na tak zwanej imitacji, tj. wprowadzeniu i adoptowaniu rozwiązań już "wymyślonych" i "wynalezionych", oraz "uszlachetnianie" przedsiębiorstw na drodze drobnych unowocześnień.

Kożcząc ten post zacytuję słowa Ministra Gospodarki, p. Woźniaka:

Na mocy dotychczasowej ustawy o Partnerstwie Publiczno-Prywatnym nie został zrealizowany żaden projekt inwestycyjny; procedury są zbyt skomplikowane, koncentrują się na dużych projektach inwestycyjnych i wymagają dużych funduszy - powiedział w Sejmie minister gospodarki Piotr Woźniak.

Do Demosa: O jakim rozgoryczeniu Pan mówi! Ręce opadają.

waldemar.m
Posty: 270

Post#38 » 26 sie 2007, ndz, 16:21

Do Alchemika i Demosa:

Czasami zadaję sobie trud przeczytać swoje wypociny i nawet jeśli zauważę błąd, to nie widzę tutaj takiej funkcji, która pozwalałyby mi go poprawić. Może maleńka instrukcja?

waldemar.m
Posty: 270

Post#39 » 26 sie 2007, ndz, 20:11

Do Deymosa (przepraszam za pomyłkę w poprzednich postach)

U kogo się uczyć, jak nie u "mistrza". Przeczytałem kilka Twoich postów i poniżej zamieszczam trzy cytaty:

>>Jeśli mówimy o oddziaływaniu neutrin z materią to mówimy inczaczej że ma oddziaływać z protonami, neutronami lub elektronami, chyba ze chcesz jeszcze inne cząstki elementarne.<<Wys>>To jak oddzialywuja nazywamy wlasnie oddzialywaniami słabymi ktore wystepuja w przytodzie z oddzialywaniami grawitacyjnymi<<Wys>>Mikroswiat jest dziwny i skaplikowany<<
Wysłany: 18 Paź 2005, Wto, 10:20

Dostrzega Pan w nich błędy? Tak! to pozwolę sobie zadać pytanie: dlaczego Pan nie czyta swoich postów przed wysłaniem?

W pewnej dyskusji napisał Pan, że nie może Pan dyskutować bez argumentów, a ja po przeczytaniu Pańskiego krytykanckiego postu doszłem do przekonania, że to autentyczny bełkot - ble, ble, ble!

Wprawdzie byłem przekonany, że przychodzę na forum czysto chemiczne, ale jeśli już tak się stało, że mam do czynienia z fizykiem to proszę o odpowiedź na jedno pytanie: Co to jest prąd elektryczny?

Oświadczam przy tym, że więcej pytań z fizyki Pan nie usłyszy z moich ust.

waldemar.m
Posty: 270

Post#40 » 27 sie 2007, pn, 17:19

Jeżli na tym Forum znalazła się choć jedna osoba, która nie uznała mojego listu do Prezydenta Komisji Europejskiej za bełkot i obrazę polskiego języka, to czuję się w obowiązku zamieścić tutaj dokończenie tego (odesłanego już do adresata) listu:

Kto lepiej niż Pan Prezydent rozumie, że nie ma innowacji tam gdzie nie ma przyzwolenia na podejmowanie ryzyka, gdyż tylko niewielki procent wysiłków kończy się sukcesem? Jeśli ktoś nie podejmuje ryzyka, to znaczy, że nie robi nic nowego.
Kto lepiej niż Pan Prezydent rozumie, że publiczne pieniądze powinny iść tam, gdzie są najważniejsze wyzwania i największe przeszkody rynkowe?
Przecież gdyby Pan tego nie rozumiał, to w 7 Programie Ramowym, nie pojawiłby się Program Szczegółowy "IDEAS", wdrażający siódmy program ramowy Wspólnoty Europejskiej w zakresie badań, rozwoju technologicznego i demonstracji.
Ja, przedstawiciel niezależnej grupy, zajmującej się nauką i jej praktycznym zastosowaniem (a takich grup i indywidualnych badaczy, odkrywców i wynalazców jest w Europie tysiące) z ogromną nadzieją czekałem na Program "IDEAS" i możliwości jakie on miał stworzyć dla takich jak my, spychanych na margines życia przez tych, którzy pod przykryciem skomplikowanego słownictwa i matematycznych wariacji, stworzyli kastę nieomylnych i wszystkowiedzących.
Gdy w polskim tłumaczeniu DECYZJI RADY z dnia 19 grudnia 2006 r. dotyczącej Programu "IDEAS" zobaczyłem termin "naukowiec" podmieniający angielski termin "researcher" (badacz) to zrozumiałem, że chyba nie da się uniknąć trzeciego pytania, a więc pozwalam je sobie sformułować:

Quo Vadis Europe pod przewodnictwem Prezydenta Jose Manuela Barroso?

Mimo najszczerszych chęci, po przeczytaniu wielu dokumentów i informacji, oraz uzyskaniu konsultacji w Krajowym Punkcie Kontaktowym, odpowiedź na to pytanie nie może być pocieszająca.
Już dzisiaj mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jeżeli Pan Prezydent nie będzie interweniował w proces realizacji 7PR, to dystans między USA a Europą powiększy się do zastraszających rozmiarów.
Uzasadniam powyższe twierdzenie trzema fundamentalnymi argumentami:

1. Program "IDEAS" miał być skierowany, między innymi do samodzielnych badaczy, ale czy Pan wie, że zgodnie z interpretacją Komisji Europejskiej, za takich uważa się naukowców ze stopniem doktora habilitowanego (według polskiej nomenklatury), a wiec "samodzielnych" pracowników naukowych (sic!!!).
Potwierdza to także decyzja organu powołanego do sterowania tym Programem, czyli ERC, a dotycząca startowych grantów tego Programu. Czy można było oczekiwać czegoś innego? Właściwie nie, gdyż sterują tym Programem ci sami ludzie (lub należący do tej samej kasty), którzy ponoszą moralną i etyczną odpowiedzialność za rezultaty 4, 5 i 6-ego PR, które doprowadziły do zwiększenia dystansu między USA i Europą.
Program miał być skierowany, między innymi, na na finansowanie projektów z "pogranicza nauki", a ERC powinna mieć na celu obszary programowe bez określanych wcześniej szczegółowych priorytetów badawczych. Oznacza to dopuszczenie oddolnej inicjatywy w sugerowanych tematach badań w pełnym zakresie dyscyplin naukowych.
Jak to wygląda na dzisiaj? Ponad połowę budżetu na badania niezwiązane z energią jądrową, czyli co najmniej 1,175 mln euro w ciągu siedmiu lat trwania 7. PR otrzymają dwie grupy technologii: badania nad czystymi technologiami węglowymi oraz wychwytywanie i magazynowanie dwutlenku węgla. Dlaczego? Bo poseł sprawozdawca 7 PR jest związany z tymi badaniami.

2. Dla badaczy uproszczenie 7 PR miało zasadnicze znaczenie. Dla sukcesu Programu "IDEAS" ERC powinna uprościć wnioski o granty, procedury negocjowania i raportowania, a najważniejsze – doprowadzić do pełnej przejrzystości w procesach selekcji.
Co już otrzymaliśmy? Sciśle limitowane terminy składania wniosków i absurdalny obowiązek uczestnictwa instytucji macierzystej, gdy członek zespołu badawczego pochodzi z innej instytucji niż główny badacz (PI).
Jak się zakończy ta "awantura"? Wnioski nie trudno wyciągnąć, jeśli przeczyta się wypowiedź Ministra Gospodarki, wygłoszoną kilka dni temu w Sejmie RP, cytuję: >>Na mocy dotychczasowej ustawy o Partnerstwie Publiczno-Prywatnym nie został zrealizowany żaden projekt inwestycyjny; procedury są zbyt skomplikowane, koncentrują się na dużych projektach inwestycyjnych i wymagają dużych funduszy<<Mo>>Amerykański koncern chemiczny Grace Performance Chemicals otworzył w Poznaniu, drugie na świecie laboratorium badawczo-innowacyjne. Docelowo pracę w nim może znaleźć ponad stu naukowców. Nasza inwestycja nie potrzebuje Waszych rąk do pracy, my chcemy wykorzystać waszą wiedzę - powiedział prezes amerykańskiej firmy Fred Festa.<< (Internetowy adres cytatu: http://budownictwo.wnp.pl/poznan-labora ... 1_0_0.html)

Mister President,

Proszę zmusić ERC do zmiany procedur składania wniosków o grant w Programie Szczegółowym "IDEAS". Prawo do składania wniosków w tym Programie powinien mieć każdy (w dowolnej konfiguracji), a forma wstępnego wniosku powinna być dowolna. Jeśli wniosek odpowiada celom programowym ERC (powinny być opublikowane!) to wnioskodawca powinien otrzymać zaproszenie do procedur i odpowiednie formularze.
Terminy składania wniosków nie powinny być ograniczane. Przecież i tak będą one rozpatrywane w terminach ustalonych przez ERC!!!

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#41 » 29 sie 2007, śr, 00:08

Czy ma pan problemy z czytaniem?! Napisałem, że sam popełniam często błędy językowe i staram się je wyłapywać. Czy jest coś niezrozumiałego w tym zdaniu? Może pańska logika nie pozwala na przetrawienie tej prostej informacji...

Skoro nie ma pan styczności z językiem polskim to uważam dyskusje na ten temat za skończoną.

4. Kwestia fizyki - muszę przyznać, że jak na teoretyka, wypowiedział Pan rewolucyjną frazę. Ja na temat fizyki nie wypowiedziałem się ani jednym słowem (chociaż moja wiedza na temat prawdziwej fizyki, a nie na temat chaotycznego zbioru pomyłek, jest dużo większa niż pańska), a Pan odważył się napisać, że mój brak wiedzy jest godny potępienia (imperatyw). Niech już tak zostanie. Mnie przez to nie ubędzie, a Pan i tak na tym nie zyska.


Ani jednym słowem? to na jaki temat pan teraz dyskutuje? O A. Einsteinie już nie wspomnę.

Dalsza dyskusja z panem wydaje mi się bezprzedmiotowa! Dla pana pewnie także, skoro posiada pan tak wybitną wiedzę z fizyki...

waldemar.m
Posty: 270

Post#42 » 29 sie 2007, śr, 08:39

Do Deymosa,

Ech, ty drażliwy, ty mój. Nerwy puściły?

Czy Pańskie autormofizmy, endomorfizmy i na koniec, homomorfizmy nie pozwalają Panu zostawić swoje impertynencje dla studentów?

Dobrze w narodzie mówią: "Uderz w stół, a nożyce się odezwą".

Ja pokazałem Panu na konkretnych cytatach, że nie popełnia błędu tylko ten, kto nic nie robi i poprosiłem o wskazanie tych fragmentów, które obraźliwie, niegodnie swojego statusu społecznego, nazwał Pan bełkotem, a Pan, jak to zwykle bywa na Forumach uciekł się do najprostszej "technologii" - obrazić, ośmieszyć, zdeprecjonować.

Na zakończenie tej dyskusji pozwolę sobie jednak jeszcze raz zwrócić Pana uwagę na jeden detal: ja naprawdę nie wypowiadam się na temat fizyki. Jako chemik zajmuję tylko stanowisko wobec tego, co ci, którzy mianują się nominalnie fizykami, próbują narzucić jak dogmat wszystkim innym.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#43 » 29 sie 2007, śr, 15:38

waldemar.m pisze:nie może dojść do porozumienia, gdyż Pan popełnia błąd matrycowego (sztampowego) myślenia co nie pozwala Panu zorientować się, że popełnia Pan błędy.
A skąd Pan wie, że to ja się mylę?
Istnieje zawsze jakieś prawdopodobieństwo, że myli się Pan...


Najpoważniejsza Pana pomyłka kryje się właśnie w prawidłowym rozumieniu terminów, przez co wprowadza Pan w dyskusję dysonanse nie pozwalające koncentrować uwagi na rzeczach ważnych.
Ja dość precyzyjnie (mam nadzieję) definiuję używane terminy. Dzięki temu nie ma mowy o pomyłce.


Jak może Pan składać deklarację, że chce być Pan naukowcem przytaczając jednocześnie klasyfikację prof. Soroki
Przytaczam ją jako ciekawostkę. Przecież nie muszę jej ciągle używać, bo słowo naukowiec ma swoje własne znaczenie i chyba łatwo się domyśleć o jakie znaczenie mi chodzi, gdy mówię, że staram się być naukowcem.
Jest też, oczywiście, sposób by zachować pewną skromność i nie ogłaszać od razu boju o bycie uczonym (który zwykle kojarzy się z wielkim mędrcem) :)


nie mogę się zgodzić z tym, że człowiek, który dostał lupę i skierował ją w przestrzeń kosmiczną dla poszukiwania tam nowych obiektów może być zaszufladkowany pod ten termin. Co innego, gdyby skierował tą lupę w okno sąsiadki
Jeśli skierowanie lupy jest wynikiem analizy i przemyśleń, to właśnie te przemyślenia i analizy to nauka. Samo szukanie to tylko praca, którą można od biedy zlecić przedszkolakowi.


Nie może być rzemieślnikiem człowiek, który celowo prowadzi syntezę nowego związku chemicznego (celowo oznacza, że dla określonego z góry zastosowania).
Chemia nie doczekała się jednej spójnej teorii (wtedy stałaby się fizyką). Chemicy bazują na doświadczeniu rzemieślniczym. Wiemy że jakieś substancje reagują w jakiś tam sposób i tyle. Oczywiście dorabiane są teorie, które pomagają przewidywać kierunek reakcji, ale nie zawsze okazują się słuszne.
Jednak samo szukanie tych teorii ma pewien element naukowości.


Napisałem o szczególnej odpowiedzialności naukowców (poprawiam się na uczonych) za losy świata, a to oznacza, że ciąży na nich zwykła i dodatkowa odpowiedzialność i od tego nie odstąpię.
Niech i tak będzie.


Czy ja się wyżywam na fizykach-teoretykach? Oczywiście, że nie. Nie moja wina, że zadzierają nosa wyżej czubka głowy i nie słuchają nikogo i niczego.
Jak na razie to raczej Pan tu "zadziera nosa" :)

Sami napadli z tym Modelem Standartowym - niech się sami bronią.
Nie napadli, a tylko przedstawili taką teorię. Każdy ma prawo przedstawić swoją.


Dam przykład: Czy elektron jest cząstką elementarną? Jeśli tak, to nie może się składać z żadnych innych cząstek, a więc tym bardziej boozonów Higgsa, które niby mają odpowiadać za masę cząstek.
Elektron ma jednak masę!!! Po jaką ch.....ę wydajemy miliardy na szukanie tego boozonu? Tylko dlatego, że ktoś tam umie pisać niezrozumiałe teksty nazywane przez Pana naukowymi publikacjami, albo gadać kodowym językiem na konferencjach opłaconych z naszych podatków?
To o czym Pan mówi to hermetyzm nauki. To co niezrozumiałe nie musi być błędne, choć sam przyłączam się do apeli o odhermetyzowanie nauki.



Rzemieślnikiem mnie Pan nie obrazi, gdyż słowo to kojarzy mi się z profejonalizmem.
I o to mi właśnie chodziło, a nie o obrażanie kogokolwiek. Sam jestem chemikiem i potrafię przyznać, że moja profesja to piękne rzemiosło mocno powiązane z wieloma naukami.

Rozumiem, że jest Pan wstanie uznać za uzasadnione bombardowanie Hiroszymy, Nagasaki i Drezna, gdyż w ten sposób dowiedzieliśmy się dużo nowego o ekosystemach miast.
Ale w cząstkach elementarnych nie mieszkają istoty myślące. Przynajmniej my o tym nie wiemy.
Stąd dla bombardowania miast mówię: NIE.
Dla bombardowania dżungli: TAK (jeśli to służy na prawdę poznaniu)



Pan ten opis podzielił na fragmenty i pozwolił sobie na luźne i dowolne interpretacje tych fragmentów doprowadzając komentarze do abstrakcyjnego absurdu.
A może tak Czytelnicy rozumieją Pana teksty? Czemu nie założył Pan, że ludzie czytają zdanie po zdaniu i na bieżąco wyrabiają sobie opinię. Może więc tak trzeba budować przekaz informacji, by odbiorca nie miał problemu z rozszyfrowaniem prawd, które chce Pan przekazać.


Jeśli ja napisałem, że jedynym logicznym wyjaśnieniem obserwowanego faktu była transmutacja, to tak właśnie było i nie namówi mnie Pan na konformistyczną uległość napisania, że "wydywało nam się".
Czyli jednak dobrze zrozumiałem ten fragment. A więc mój kometarz był poprawny.


My nie możemy sobie na to pozwolić. Poświęcamy swój czas, cierpliwość najbliższych i każdy odjęty od ich i naszych ust grosz. Prawda jest jedyna i my jesteśmy na jej tropie.
To wielka zarozumiałość. Nie jest to nauka, nie jest to rzemiosło. Jest to WIARA.


PWr podpisała z firmą Whirpool umowę o wspólnych badaniach naukowych i praktykach studenckich. Smiałem się tydzień!!! Później przyszła refleksja o całkowitym upadku.
Nie chciałbym się wypowiadać o PWr, gdyż mam same negatywne odczucia wobec tej uczelni, choć jest tam też wielu porządnych uczonych.


Koncentracja informacji - energia. Jakie jeszcze u Pana mogą być wątpliwości? Przecież napisałem na czym oparłem to twierdzenie.
Wydaje mi się, że tłumaczenie jest niepełne. Ale muszę nad tym pomyśleć.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#44 » 29 sie 2007, śr, 17:21

Pozwolę sobie zająć stanowisko wobec dwóch Pańskich komentarzy:

1. Spójność teorii w chemii

2. Hermetyzm nauki

ad.1. Chemia nie może mieć spójnej teorii, tak długo, jak długo fizycy nie dadzą odpowiedzi na te pytania, które przed nimi chemia postawiła.

ad.2. Ja napisałem konkretną myśl, a Pan mi tu z hermetyzmem, czyli sztampowym/matrycowym myśleniem.

Napisałem, że uważa się iż elektron jest cząstką elementarną, a więc jeśli to jest prawda, to nie może składać się z inynch cząstek, w tym boozonów Higgsa. Jeśli ten boozon nie może być składnikiem elektronu, to oznacza to,że nie on odpowiadać za przenoszenie masy, gdyż elektron ma masę.

Jeśli Pan uważa, że popełniem błąd w myśleniu, to proszę mi go wskazać, a hermetyzację zostawić na lepsze czasy i dla innych.

Awatar użytkownika
Deymos
Posty: 76
Kontaktowanie:

Post#45 » 29 sie 2007, śr, 18:45

Błagam niech pan przestanie wypowiadać się na temat fizyki teoretycznej skoro nie ma pan wiedzy z tej dziedziny! Udowodnił pan to kolejny raz, w tym przypadku nie znajomością (= brakiem zrozumienia) mechanizmu Higgsa. Nie mam zamiaru, a także przyjemności tłumaczyć tego panu. Chyba potrafi pan czytać, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem książki. Problem może leżeć jedynie w możliwościach pana intelektu do zrozumienia tego zagadnienia. Ale oczywiście skoro pan tego nie może zrozumieć to pewnie wynika to z tego, że Fizycy specjalnie tak to sformułowali żeby WŁAŚNIE PAN tego nie mógł zrozumieć. Spisek całego świata teoretyków przeciwko panu W.M. posiadaczowi jedynej PRAWDZIWEJ PRAWDY NA TEMAT PRAWDY O PRAWDZIWEJ PRAWDZIE...

Wróć do „Nauki ścisłe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości

cron