Badania doktoranckie a pieniądze od rodziców badanych dzieci

Problemy nauk humanistycznych - dyskusje, teorie, kontakty
anat_wroc
Posty: 3

Badania doktoranckie a pieniądze od rodziców badanych dzieci

Post#1 » 20 cze 2011, pn, 21:43

Witam serdecznie,
jestem nowa na tym forum, przychodzę z ważnym dla mnie pytaniem. Mianowicie w wyszukiwarce google sprawdzałam temat pokrywania kosztów badań naukowych (tj. naszych, doktoranckich) przez rodziców badanych dzieci i nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej mnie, bądź też nie, odpowiedzi. Natknęłam się na temat dziewczyny, która pisała, że nie chce od rodziców pieniędzy, etc.
Stąd też moje pytanie/a.
Aktualnie uzyskałam tytuł magistra, badania prowadziłam 1 czasami 2 razy w tyg. przez 3 godziny w okresie 2 lat, ksero, dojazdy, czas itd. - koszty dla mnie naprawdę duże, nasłuchałam się od męża, że daję się wykorzystywać...z drugiej strony bardzo potrzebowałam tych ludzi (łącznie 4 grupy terapeutyczne) do mojej pracy mgr., więc nie protestowałam, poza tym działałam w charakterze wolontariusza. Zresztą wychodziło bardziej na to, że byłam jednak wolontariuszem, bo tak naprawdę na potrzeby moich badań wystarczyłoby tam pojechać 5-6 razy w odstępie czasowym co pół roku, ale zobowiązałam się do pomagania paniom prowadzącym terapię, więc było jak było...

Do rzeczy - przymierzam się do rozpoczęcia badań do doktoratu - od września 2011. W ciągu wakacji muszę przygotować cały program, skonstruować narzędzia do badań oraz program "naprawczy", bowiem pracować będę nad metodą eliminowania trudności szkolnych dzieci ze spektrum autyzmu. W związku z badaniami potrzebuję grupę 10-12 osób-dzieci, które zostaną wybrane przeze mnie z poradni do której przez te 2 lata uczęszczałam w charakterze wolontariusza.
Czeka mnie wkrótce także rozmowa z rodzicami - bardzo poważna, bowiem badania będą opierać się o zajęcia indywidualne z każdym dzieckiem, więc rodzice muszą się zadeklarować, że po pół roku nie zrezygnują (docelowo badania będą trwać rok). I tu zaczynają się schody - część dzieci będzie pracować metodą A, część metodą B, spotkania jeden raz w tygodniu, w domu dziecka. Ja, oprócz kosztów materiałów (są to koszty około stu złotych miesięcznie na dziecko),pokrywam koszty dojazdu, ewentualnych telefonów itp. W związku z tym, że niezależnie od metody, zajęcia te przyniosą dzieciom wymierną korzyść - lepsza koncentracja, ćwiczenia pamięciowe, techniki uczenia się, eliminowanie problemów z nauką czytania, pisania, liczenia - ktoś, kto "siedzi" w autyzmie, zdaje sobie sprawę ze specyficznym potrzeb edukacyjnych tych dzieci, chciałabym aby rodzice pokryli koszty dojazdu, a nie zajęć czy mojego honorarium, co daje kwotę 15-20 zł. za każde zajęcia x ok.4 spotkań w miesiącu - koszt do 100 złotych maksymalnie. Jak uważacie, czy powinnam tych rodziców o to prosić? W jaki sposób ich o tym poinformować, tak by to przyjęli ze spokojem i oczywiście zgodzili się na badania - sprawa mojego doktoratu jest 2 kwestią, 1 jest dla mnie dobro dzieci autystycznych, przezwyciężanie ich trudności szkolnych - mam na to pomysł, popiera mnie także kilku profesorów, z którymi o tym rozmawiałam...Dla kogoś, kto ma dziecko autystyczne, 80-100 zł, może być średnim lub dużym kosztem, nie chcę by odebrali to jako przymusowe płatne zajęcia - deklarują się na rok i jeszcze muszą płacić. Z drugiej strony dla mnie miesięcznie sam dojazd do tylu osób to kwota powyżej 1000 złotych, a póki co zajmuję się działalnością naukową, nie podejmuję w zw.z tym pracy, zaś przy takim obciążeniu - codziennie dwoje dzieci w godz. popołudniowych, nie mam możliwości by udzielać, jak do tej pory, korepetycji z drugiej mojej dziedziny - polonistyki, dzięki którym stać mnie było na dojazdy, ksero itp. Ponadto sama mam dziecko, więc nie mogę sobie pozwolić na wyciągnięcie takiej kwoty miesiąc w miesiąc z domowego budżetu (zresztą, gdybym tę kwotę miała, to pewnie bym tutaj nie pisała tak szczegółowo o tym, co mnie trapi). Problem w tym, że uczelnia nie sfinansuje moich badań ani ich kosztów, żadna organizacja się tego nie podejmie, więc albo nie dojdą one do skutku albo koszty poniosą rodzice. Dodam jeszcze, że nie wszystkie dzieci mieszkają we Wrocławiu, skąd ja jestem, uczęszczają do tutejszej poradni, ale mniej więcej połowa tych, które wezmą udział w tych badaniach/zajęciach to dzieci mieszkające 30, czasami więcej km ode mnie. Chciałabym potraktować wszystkie równo, dlatego od dziecka, które mieszka 10 km ode mnie wzięłabym tę samą kwotę, co od tego, które mieszka 50km dalej - bo i takie dzieci będą w tej grupie badawczej.
Co o tym myślicie? Proszę o Wasze opinie.

lwgula
ZABLOKOWANY
Posty: 12
Kontaktowanie:

Re: Badania doktoranckie a pieniądze od rodziców badanych dz

Post#2 » 30 cze 2011, czw, 03:52

anat_wroc pisze:Witam serdecznie,
jestem nowa na tym forum, przychodzę z ważnym dla mnie pytaniem. Mianowicie w wyszukiwarce google sprawdzałam temat pokrywania kosztów badań naukowych (tj. naszych, doktoranckich) przez rodziców badanych dzieci i nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej mnie, bądź też nie, odpowiedzi. Natknęłam się na temat dziewczyny, która pisała, że nie chce od rodziców pieniędzy, etc.
Stąd też moje pytanie/a.
Aktualnie uzyskałam tytuł magistra, badania prowadziłam 1 czasami 2 razy w tyg. przez 3 godziny w okresie 2 lat, ksero, dojazdy, czas itd. - koszty dla mnie naprawdę duże, nasłuchałam się od męża, że daję się wykorzystywać...z drugiej strony bardzo potrzebowałam tych ludzi (łącznie 4 grupy terapeutyczne) do mojej pracy mgr., więc nie protestowałam, poza tym działałam w charakterze wolontariusza. Zresztą wychodziło bardziej na to, że byłam jednak wolontariuszem, bo tak naprawdę na potrzeby moich badań wystarczyłoby tam pojechać 5-6 razy w odstępie czasowym co pół roku, ale zobowiązałam się do pomagania paniom prowadzącym terapię, więc było jak było...

Do rzeczy - przymierzam się do rozpoczęcia badań do doktoratu - od września 2011. W ciągu wakacji muszę przygotować cały program, skonstruować narzędzia do badań oraz program "naprawczy", bowiem pracować będę nad metodą eliminowania trudności szkolnych dzieci ze spektrum autyzmu. W związku z badaniami potrzebuję grupę 10-12 osób-dzieci, które zostaną wybrane przeze mnie z poradni do której przez te 2 lata uczęszczałam w charakterze wolontariusza.
Czeka mnie wkrótce także rozmowa z rodzicami - bardzo poważna, bowiem badania będą opierać się o zajęcia indywidualne z każdym dzieckiem, więc rodzice muszą się zadeklarować, że po pół roku nie zrezygnują (docelowo badania będą trwać rok). I tu zaczynają się schody - część dzieci będzie pracować metodą A, część metodą B, spotkania jeden raz w tygodniu, w domu dziecka. Ja, oprócz kosztów materiałów (są to koszty około stu złotych miesięcznie na dziecko),pokrywam koszty dojazdu, ewentualnych telefonów itp. W związku z tym, że niezależnie od metody, zajęcia te przyniosą dzieciom wymierną korzyść - lepsza koncentracja, ćwiczenia pamięciowe, techniki uczenia się, eliminowanie problemów z nauką czytania, pisania, liczenia - ktoś, kto "siedzi" w autyzmie, zdaje sobie sprawę ze specyficznym potrzeb edukacyjnych tych dzieci, chciałabym aby rodzice pokryli koszty dojazdu, a nie zajęć czy mojego honorarium, co daje kwotę 15-20 zł. za każde zajęcia x ok.4 spotkań w miesiącu - koszt do 100 złotych maksymalnie. Jak uważacie, czy powinnam tych rodziców o to prosić? W jaki sposób ich o tym poinformować, tak by to przyjęli ze spokojem i oczywiście zgodzili się na badania - sprawa mojego doktoratu jest 2 kwestią, 1 jest dla mnie dobro dzieci autystycznych, przezwyciężanie ich trudności szkolnych - mam na to pomysł, popiera mnie także kilku profesorów, z którymi o tym rozmawiałam...Dla kogoś, kto ma dziecko autystyczne, 80-100 zł, może być średnim lub dużym kosztem, nie chcę by odebrali to jako przymusowe płatne zajęcia - deklarują się na rok i jeszcze muszą płacić. Z drugiej strony dla mnie miesięcznie sam dojazd do tylu osób to kwota powyżej 1000 złotych, a póki co zajmuję się działalnością naukową, nie podejmuję w zw.z tym pracy, zaś przy takim obciążeniu - codziennie dwoje dzieci w godz. popołudniowych, nie mam możliwości by udzielać, jak do tej pory, korepetycji z drugiej mojej dziedziny - polonistyki, dzięki którym stać mnie było na dojazdy, ksero itp. Ponadto sama mam dziecko, więc nie mogę sobie pozwolić na wyciągnięcie takiej kwoty miesiąc w miesiąc z domowego budżetu (zresztą, gdybym tę kwotę miała, to pewnie bym tutaj nie pisała tak szczegółowo o tym, co mnie trapi). Problem w tym, że uczelnia nie sfinansuje moich badań ani ich kosztów, żadna organizacja się tego nie podejmie, więc albo nie dojdą one do skutku albo koszty poniosą rodzice. Dodam jeszcze, że nie wszystkie dzieci mieszkają we Wrocławiu, skąd ja jestem, uczęszczają do tutejszej poradni, ale mniej więcej połowa tych, które wezmą udział w tych badaniach/zajęciach to dzieci mieszkające 30, czasami więcej km ode mnie. Chciałabym potraktować wszystkie równo, dlatego od dziecka, które mieszka 10 km ode mnie wzięłabym tę samą kwotę, co od tego, które mieszka 50km dalej - bo i takie dzieci będą w tej grupie badawczej.
Co o tym myślicie? Proszę o Wasze opinie.

<><><><><><><><><><><>
1. Napisz (drogą internetową) prośbę o dofinansowanie badań naukowych. Adresatem niech będzie Departament Kontroli:
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego lub ... .
2. Wybierz MULTIMEDIA. Będziesz miała 3000 minut darmowych rozmów
(telewizja-pakiet C, telefon i internet) za kwotę poniżej 140 PLN/miesiąc.
3. Rodzice muszą poznać prawdę, zanim zrezygnujesz, czyli od razu.
Musisz ustalić, czy masz prawo prosić rodziców o finasowe wsparcie.
4. Porozmawiaj z dyrektorem tychże studiów doktoranckich.
5. Doba musi Ci wystarczyć. W RP liczy 24h, jak w RFN.
Udzielaj korepetycji (dodatkowa praca, niekonieczne z dziećmi, które obejmiesz badaniami).
Musisz odrzucić: DLACZEGO JESTEŚ BIEDNA ... ?
http://lwgula.pl.tl/
Leszek W. Guła

lwgula
ZABLOKOWANY
Posty: 12
Kontaktowanie:

Re: Badania doktoranckie a pieniądze od rodziców badanych dz

Post#3 » 30 cze 2011, czw, 04:18

anat_wroc pisze:Witam serdecznie,
jestem nowa na tym forum, przychodzę z ważnym dla mnie pytaniem. Mianowicie w wyszukiwarce google sprawdzałam temat pokrywania kosztów badań naukowych (tj. naszych, doktoranckich) przez rodziców badanych dzieci i nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej mnie, bądź też nie, odpowiedzi. Natknęłam się na temat dziewczyny, która pisała, że nie chce od rodziców pieniędzy, etc.
Stąd też moje pytanie/a.
Aktualnie uzyskałam tytuł magistra, badania prowadziłam 1 czasami 2 razy w tyg. przez 3 godziny w okresie 2 lat, ksero, dojazdy, czas itd. - koszty dla mnie naprawdę duże, nasłuchałam się od męża, że daję się wykorzystywać...z drugiej strony bardzo potrzebowałam tych ludzi (łącznie 4 grupy terapeutyczne) do mojej pracy mgr., więc nie protestowałam, poza tym działałam w charakterze wolontariusza. Zresztą wychodziło bardziej na to, że byłam jednak wolontariuszem, bo tak naprawdę na potrzeby moich badań wystarczyłoby tam pojechać 5-6 razy w odstępie czasowym co pół roku, ale zobowiązałam się do pomagania paniom prowadzącym terapię, więc było jak było...

Do rzeczy - przymierzam się do rozpoczęcia badań do doktoratu - od września 2011. W ciągu wakacji muszę przygotować cały program, skonstruować narzędzia do badań oraz program "naprawczy", bowiem pracować będę nad metodą eliminowania trudności szkolnych dzieci ze spektrum autyzmu. W związku z badaniami potrzebuję grupę 10-12 osób-dzieci, które zostaną wybrane przeze mnie z poradni do której przez te 2 lata uczęszczałam w charakterze wolontariusza.
Czeka mnie wkrótce także rozmowa z rodzicami - bardzo poważna, bowiem badania będą opierać się o zajęcia indywidualne z każdym dzieckiem, więc rodzice muszą się zadeklarować, że po pół roku nie zrezygnują (docelowo badania będą trwać rok). I tu zaczynają się schody - część dzieci będzie pracować metodą A, część metodą B, spotkania jeden raz w tygodniu, w domu dziecka. Ja, oprócz kosztów materiałów (są to koszty około stu złotych miesięcznie na dziecko),pokrywam koszty dojazdu, ewentualnych telefonów itp. W związku z tym, że niezależnie od metody, zajęcia te przyniosą dzieciom wymierną korzyść - lepsza koncentracja, ćwiczenia pamięciowe, techniki uczenia się, eliminowanie problemów z nauką czytania, pisania, liczenia - ktoś, kto "siedzi" w autyzmie, zdaje sobie sprawę ze specyficznym potrzeb edukacyjnych tych dzieci, chciałabym aby rodzice pokryli koszty dojazdu, a nie zajęć czy mojego honorarium, co daje kwotę 15-20 zł. za każde zajęcia x ok.4 spotkań w miesiącu - koszt do 100 złotych maksymalnie. Jak uważacie, czy powinnam tych rodziców o to prosić? W jaki sposób ich o tym poinformować, tak by to przyjęli ze spokojem i oczywiście zgodzili się na badania - sprawa mojego doktoratu jest 2 kwestią, 1 jest dla mnie dobro dzieci autystycznych, przezwyciężanie ich trudności szkolnych - mam na to pomysł, popiera mnie także kilku profesorów, z którymi o tym rozmawiałam...Dla kogoś, kto ma dziecko autystyczne, 80-100 zł, może być średnim lub dużym kosztem, nie chcę by odebrali to jako przymusowe płatne zajęcia - deklarują się na rok i jeszcze muszą płacić. Z drugiej strony dla mnie miesięcznie sam dojazd do tylu osób to kwota powyżej 1000 złotych, a póki co zajmuję się działalnością naukową, nie podejmuję w zw.z tym pracy, zaś przy takim obciążeniu - codziennie dwoje dzieci w godz. popołudniowych, nie mam możliwości by udzielać, jak do tej pory, korepetycji z drugiej mojej dziedziny - polonistyki, dzięki którym stać mnie było na dojazdy, ksero itp. Ponadto sama mam dziecko, więc nie mogę sobie pozwolić na wyciągnięcie takiej kwoty miesiąc w miesiąc z domowego budżetu (zresztą, gdybym tę kwotę miała, to pewnie bym tutaj nie pisała tak szczegółowo o tym, co mnie trapi). Problem w tym, że uczelnia nie sfinansuje moich badań ani ich kosztów, żadna organizacja się tego nie podejmie, więc albo nie dojdą one do skutku albo koszty poniosą rodzice. Dodam jeszcze, że nie wszystkie dzieci mieszkają we Wrocławiu, skąd ja jestem, uczęszczają do tutejszej poradni, ale mniej więcej połowa tych, które wezmą udział w tych badaniach/zajęciach to dzieci mieszkające 30, czasami więcej km ode mnie. Chciałabym potraktować wszystkie równo, dlatego od dziecka, które mieszka 10 km ode mnie wzięłabym tę samą kwotę, co od tego, które mieszka 50km dalej - bo i takie dzieci będą w tej grupie badawczej.
Co o tym myślicie? Proszę o Wasze opinie.

<><><><><><><><><><><>
W jaki sposób udowodnisz wiarygodność swoich wniosków?
A może wybierz inną drogę lub inny temat.
Jako laik mam wątpliwości.
Zanim poskładasz wyniki badań, Amerykanie "wjadą naprawczo genetycznie".
Wtedy znikome będzie znaczenie Twojej "krwawicy".

http://lwgula.pl.tl/
Leszek W. Guła

lwgula
ZABLOKOWANY
Posty: 12
Kontaktowanie:

Re: Badania doktoranckie a pieniądze od rodziców badanych dz

Post#4 » 30 cze 2011, czw, 04:47

anat_wroc pisze:Witam serdecznie,
jestem nowa na tym forum, przychodzę z ważnym dla mnie pytaniem. Mianowicie w wyszukiwarce google sprawdzałam temat pokrywania kosztów badań naukowych (tj. naszych, doktoranckich) przez rodziców badanych dzieci i nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej mnie, bądź też nie, odpowiedzi. Natknęłam się na temat dziewczyny, która pisała, że nie chce od rodziców pieniędzy, etc.
Stąd też moje pytanie/a.
Aktualnie uzyskałam tytuł magistra, badania prowadziłam 1 czasami 2 razy w tyg. przez 3 godziny w okresie 2 lat, ksero, dojazdy, czas itd. - koszty dla mnie naprawdę duże, nasłuchałam się od męża, że daję się wykorzystywać...z drugiej strony bardzo potrzebowałam tych ludzi (łącznie 4 grupy terapeutyczne) do mojej pracy mgr., więc nie protestowałam, poza tym działałam w charakterze wolontariusza. Zresztą wychodziło bardziej na to, że byłam jednak wolontariuszem, bo tak naprawdę na potrzeby moich badań wystarczyłoby tam pojechać 5-6 razy w odstępie czasowym co pół roku, ale zobowiązałam się do pomagania paniom prowadzącym terapię, więc było jak było...

Do rzeczy - przymierzam się do rozpoczęcia badań do doktoratu - od września 2011. W ciągu wakacji muszę przygotować cały program, skonstruować narzędzia do badań oraz program "naprawczy", bowiem pracować będę nad metodą eliminowania trudności szkolnych dzieci ze spektrum autyzmu. W związku z badaniami potrzebuję grupę 10-12 osób-dzieci, które zostaną wybrane przeze mnie z poradni do której przez te 2 lata uczęszczałam w charakterze wolontariusza.
Czeka mnie wkrótce także rozmowa z rodzicami - bardzo poważna, bowiem badania będą opierać się o zajęcia indywidualne z każdym dzieckiem, więc rodzice muszą się zadeklarować, że po pół roku nie zrezygnują (docelowo badania będą trwać rok). I tu zaczynają się schody - część dzieci będzie pracować metodą A, część metodą B, spotkania jeden raz w tygodniu, w domu dziecka. Ja, oprócz kosztów materiałów (są to koszty około stu złotych miesięcznie na dziecko),pokrywam koszty dojazdu, ewentualnych telefonów itp. W związku z tym, że niezależnie od metody, zajęcia te przyniosą dzieciom wymierną korzyść - lepsza koncentracja, ćwiczenia pamięciowe, techniki uczenia się, eliminowanie problemów z nauką czytania, pisania, liczenia - ktoś, kto "siedzi" w autyzmie, zdaje sobie sprawę ze specyficznym potrzeb edukacyjnych tych dzieci, chciałabym aby rodzice pokryli koszty dojazdu, a nie zajęć czy mojego honorarium, co daje kwotę 15-20 zł. za każde zajęcia x ok.4 spotkań w miesiącu - koszt do 100 złotych maksymalnie. Jak uważacie, czy powinnam tych rodziców o to prosić? W jaki sposób ich o tym poinformować, tak by to przyjęli ze spokojem i oczywiście zgodzili się na badania - sprawa mojego doktoratu jest 2 kwestią, 1 jest dla mnie dobro dzieci autystycznych, przezwyciężanie ich trudności szkolnych - mam na to pomysł, popiera mnie także kilku profesorów, z którymi o tym rozmawiałam...Dla kogoś, kto ma dziecko autystyczne, 80-100 zł, może być średnim lub dużym kosztem, nie chcę by odebrali to jako przymusowe płatne zajęcia - deklarują się na rok i jeszcze muszą płacić. Z drugiej strony dla mnie miesięcznie sam dojazd do tylu osób to kwota powyżej 1000 złotych, a póki co zajmuję się działalnością naukową, nie podejmuję w zw.z tym pracy, zaś przy takim obciążeniu - codziennie dwoje dzieci w godz. popołudniowych, nie mam możliwości by udzielać, jak do tej pory, korepetycji z drugiej mojej dziedziny - polonistyki, dzięki którym stać mnie było na dojazdy, ksero itp. Ponadto sama mam dziecko, więc nie mogę sobie pozwolić na wyciągnięcie takiej kwoty miesiąc w miesiąc z domowego budżetu (zresztą, gdybym tę kwotę miała, to pewnie bym tutaj nie pisała tak szczegółowo o tym, co mnie trapi). Problem w tym, że uczelnia nie sfinansuje moich badań ani ich kosztów, żadna organizacja się tego nie podejmie, więc albo nie dojdą one do skutku albo koszty poniosą rodzice. Dodam jeszcze, że nie wszystkie dzieci mieszkają we Wrocławiu, skąd ja jestem, uczęszczają do tutejszej poradni, ale mniej więcej połowa tych, które wezmą udział w tych badaniach/zajęciach to dzieci mieszkające 30, czasami więcej km ode mnie. Chciałabym potraktować wszystkie równo, dlatego od dziecka, które mieszka 10 km ode mnie wzięłabym tę samą kwotę, co od tego, które mieszka 50km dalej - bo i takie dzieci będą w tej grupie badawczej.
Co o tym myślicie? Proszę o Wasze opinie.

<><><><><><><><><><><>
UNIA EUROPEJSKA na pewno częściowo sfinansuje Twoje badania.
Na Twoje cele badawcze muszą być unijne środki pieniężne, bo chodzi o wyniki badań, które są rekomendowane przez profesorów.

http://bip.up.lublin.pl/docs/00802/zal46.pdf
Leszek W. Guła

anat_wroc
Posty: 3

Post#5 » 09 lip 2011, sob, 12:55

Polska języka być trudna języka...
Prosiłabym o logiczne sformułowanie swoich myśli.
Po pierwsze - jako laik, jak Pan napisał w poście, nie ma Pan obeznania w temacie - mój temat został już zatwierdzony, a post dotyczy zupełnie innej kwestii.
Nie potrzebuję Multimediów (swoją drogą to głupie, żeby takie rozwiązanie zmieniło coś w sytuacji badań!),
po drugie nie jestem doktorantką Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie,
po trzecie UP nie zajmuje się badaniami nad autyzmem lecz raczej rozwiązaniami dotyczącymi nowych technologii, ochrony środowiska itd, a na to chętniej przyznawane są środki,
po czwarte wreszcie nie mogę prowadzić moich badań i jednocześnie pracować jak dotychczas, co zresztą napisałam - po prostu jest to niewykonalne ze względu na czas. A nawet gdyby było to korepetycje i inne prace dodatkowe nie są w stanie pokryć kosztów badań, nie są też gwarantowanym zarobkiem przez cały rok - jest to rozwiązanie CHWILOWE a ja szukam jakiegoś stałego i sensownego.
Stąd też mój post i moje pytanie-prośba, gdyż dotychczasowe rozwiązania się nie sprawdzą - szukam innych.
Swoją drogą 140zł za tel,tv i internet to okropne zdzierstwo, a PLUSIE mam to wszystko (prócz TV) za 60 zł/mc!;)

lwgula
ZABLOKOWANY
Posty: 12
Kontaktowanie:

Post#6 » 09 lip 2011, sob, 17:56

anat_wroc pisze:Polska języka być trudna języka...
Prosiłabym o logiczne sformułowanie swoich myśli.
Po pierwsze - jako laik, jak Pan napisał w poście, nie ma Pan obeznania w temacie - mój temat został już zatwierdzony, a post dotyczy zupełnie innej kwestii.
Nie potrzebuję Multimediów (swoją drogą to głupie, żeby takie rozwiązanie zmieniło coś w sytuacji badań!),
po drugie nie jestem doktorantką Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie,
po trzecie UP nie zajmuje się badaniami nad autyzmem lecz raczej rozwiązaniami dotyczącymi nowych technologii, ochrony środowiska itd, a na to chętniej przyznawane są środki,
po czwarte wreszcie nie mogę prowadzić moich badań i jednocześnie pracować jak dotychczas, co zresztą napisałam - po prostu jest to niewykonalne ze względu na czas. A nawet gdyby było to korepetycje i inne prace dodatkowe nie są w stanie pokryć kosztów badań, nie są też gwarantowanym zarobkiem przez cały rok - jest to rozwiązanie CHWILOWE a ja szukam jakiegoś stałego i sensownego.
Stąd też mój post i moje pytanie-prośba, gdyż dotychczasowe rozwiązania się nie sprawdzą - szukam innych.
Swoją drogą 140zł za tel,tv i internet to okropne zdzierstwo, a PLUSIE mam to wszystko (prócz TV) za 60 zł/mc!;)

<><><><><><><><><><><>
Nikt stąd nie podał recepty na pomyślne rozwiązanie Twojego problemu.
Prawie każdy naukowiec wie, że nie jest to tylko Twój problem.
"Prosiłabym o logiczne sformułowanie swoich myśli."
Zatem liczmy na siebie - Pani z logiką.
Leszek W. Guła

Brita
Posty: 3

Post#7 » 02 lut 2012, czw, 12:53

Strasznie jestem ciekawa, czy te badania doszły w końcu do skutku i jakie były rezultaty rozmów z rodzicami? Czekam na wieści... Tak z innej beczki - szkoda, że ktoś, kto podejmuje tak ważne badania, nie może liczyć na pomoc finansową z jakiegokolwiek źródła...

Wróć do „Nauki humanistyczne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron